Dane przedstawił w poniedziałek dziennikarzom zastępca prezydenta miasta Adam Poliński. Dodał, że za wcześnie jeszcze na wyjaśnienie, dlaczego może brakować mniej miejsc niż szacowano. W jego ocenie, była to "suma decyzji rodziców": część osób wybrała opiekę domową, część - przedszkola niepubliczne.

Magistrat prognozował, że od września w białostockich przedszkolach trzeba będzie zarezerwować 2,2 tys. miejsc dla trzylatków. Biorąc pod uwagę liczbę dzieci z tego rocznika, które już do przedszkoli uczęszczają oraz zgłoszenia w zakończonym 31 marca naborze, okazało się, iż do miejskich przedszkoli rodzice zgłosili o przeszło dwieście dzieci mniej, niż przed rokiem.

Stąd na razie miejsc brakuje dla 139 zgłoszonych dzieci. Miasto bierze przy tym pod uwagę nie tylko wolne miejsca w przedszkolach, ale i dodatkowe rozwiązania, czyli grupy przedszkolne w budynkach kilku podstawówek i dwóch gimnazjów w Białymstoku.

Miasto wiedząc już wcześniej, że może być problem z zapewnieniem miejsc w przedszkolach, w sytuacji, gdy wielu rodziców 6-latków nie wyśle swoich pociech do szkoły, podjęło bowiem decyzję o stworzeniu takich dodatkowych oddziałów przedszkolnych.

Kto się dostał do jakiego przedszkola oraz kto z rodziców jednak zrezygnował (bo np. nie pasuje mu dana placówka), będzie wiadomo po 15 kwietnia.

Przed rozpoczęciem rekrutacji magistrat szacował, że może zabraknąć w Białymstoku miejsc dla ok. czterystu dzieci. Stąd pomysł, aby brakujące miejsca stworzyć również w przedszkolach niepublicznych.

Władze miasta złożyły projekt uchwały, by zwiększyć dotację dla tych placówek do 99 proc. (z 75 proc.), co miało je zachęcić do przystąpienia do tego programu. Wstępnie zgłosiło się ok. 20 przedszkoli. Według szacunków magistratu, miało to dać nawet ok. 800 miejsc.

Na ten pomysł nie zgodzili się radni klubu PiS, którzy mają większość w radzie miasta. Na marcowej sesji odrzucili zapis w uchwale, dający możliwość zwiększenia dotacji placówkom niepublicznym. Uważają, że byłoby ono "obchodzeniem prawa". Ich propozycja, to otwarty konkurs ofert dla przedszkoli niepublicznych i wybór najlepszych, spełniających wymogi prawne. Zaproponowali też, by takie oferty miały 100 proc. dotację.

W minionym tygodniu władze miasta przygotowały taki projekt uchwały. Poliński powiedział, że obecnie jest konsultowany przez związki zawodowe i jak tylko opinie wpłyną, zostanie złożony wniosek o zorganizowanie nadzwyczajnej sesji miasta.

Pytany w poniedziałek, czy miejsca w przedszkolach niepublicznych będą dotyczyć tylko tych 139 brakujących miejsc, powiedział, że jest za wcześnie, by o tym mówić. Ale - jak zapewniał - pomysł z utworzeniem dodatkowych miejsc w placówkach niepublicznych jest nadal aktualny.(PAP)