Stowarzyszenie "Dekretowiec" w poniedziałek przedstawiło swój apel na konferencji prasowej w Warszawie. Przeciwstawia się w nim rozwiązaniom zapisanym w projekcie nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz ustawy Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy. Projekt przygotowany przez senatorów PO wpłynął do Sejmu 10 lutego br. 3 marca został skierowany do pierwszego czytania.

Nowelizacja ma dać samorządom i Skarbowi Państwa m.in. prawo pierwokupu praw i roszczeń do nieruchomości wynikających z tzw. dekretu Bieruta. Pierwokup ma umożliwić realizację zadań publicznych związanych m.in. z ochroną zdrowia, edukacją, kulturą, rozwojem kultury fizycznej i zrównoważonego zagospodarowania przestrzennego. Forma aktu notarialnego - zaznaczono w uzasadnieniu nowelizacji - umożliwi skuteczną realizację prawa pierwokupu.

Projekt ma umożliwić też wydawanie decyzji o odmowie ustanowienia prawa użytkowania wieczystego w oparciu o jedną konkretną podstawę prawną w przypadku realizacji przez podmioty publicznoprawne celów publicznych, zbycia gruntu na rzecz osób trzecich, poniesienie przez podmioty publicznoprawne znaczących nakładów na daną nieruchomość i w ten sposób ochrony danej inwestycji.

W uzasadnieniu podkreślono, że taka regulacja pozwoli też na zachowanie istniejącego ładu przestrzennego "projektów architektonicznych znacznej wartości".

Stowarzyszenie "Dekretowiec" uważa, że projektowana ustawa jest niekorzystna dla właścicieli nieruchomości wywłaszczonych dekretem Bieruta. "Senacki projekt ustawy likwiduje możliwość ich zwrotu w naturze (ograniczając nawet obecne możliwości odzyskiwania nieruchomości na podstawie dekretu Bieruta), niekonstytucyjnymi przepisami, jeszcze bardziej represjonującymi właścicieli, niż dekret Bieruta" - napisała w apelu Ewa Wierzbowska ze stowarzyszenia "Dekretowiec".

Przy tej okazji stowarzyszenie powołuje się na opinie wydane do projektu ustawy m.in. przez Krajową Radę Sądowniczą, Naczelny Sąd Administracyjny, Krajową Radę Notarialną oraz resorty: finansów i skarbu państwa. Zdaniem Stowarzyszenia instytucje te zgłosiły zastrzeżenia do projektowanej ustawy, w tym m.in. zastrzeżenie dotyczące niezgodności z Konstytucją niektórych zapisów nowelizacji. Zdaniem Stowarzyszenia senatorowie nie uwzględnili tych zastrzeżeń w poprawkach do projektowanej nowelizacji, a "niekonstytucyjność" niektórych przepisów już na etapie projektu powinna dyskwalifikować ten projekt i wyłączyć go z dalszego procedowania.

Jak podkreśla Stowarzyszenie "Dekretowiec" za uchwaleniem zmian w ustawie opowiada się prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO), która w listopadzie 2014 r. rozmawiała o tej sprawie z premier Ewą Kopacz i to ona, zdaniem Stowarzyszenia, zainspirowała senatorów do podjęcia inicjatywy ustawodawczej.

Stowarzyszenie podkreśla, że zaproponowana nowelizacja, wbrew temu, co jest przedstawiane w mediach na ten temat, jest w istocie ustawą "antyreprywatyzacyjną", gdyż zawiera "zakamuflowane przepisy eliminujące całkowicie zwrot nieruchomości w naturze", "zabiera właścicielom nieruchomości bez odszkodowań" na rzecz miasta Warszawy i Skarbu Państwa, uzależnia zwroty od uznania urzędników, może też zwiększyć wydatki państwa na wykup ewentualnych roszczeń. Na poparcie tej oceny Stowarzyszenie powołuje się też na opinie współpracujących z nim prawników.

Prezydent Warszawy oceniła w listopadzie, po spotkaniu z Kopacz, że zmiany zaproponowane przez senatorów PO miałyby zapobiegać m.in. tzw. dzikiej reprywatyzacji. "Jestem po rozmowie z premier Kopacz (...) i będzie inicjatywa senatorów, żeby zmienić ustawę o gospodarce nieruchomościami, którą można by nazwać taką małą ustawą reprywatyzacyjną" - powiedziała wtedy Gronkiewicz-Waltz.

Skutkiem wejścia w życie tzw. dekretu Bieruta było przejęcie wszystkich gruntów w granicach miasta przez gminę miasta stołecznego Warszawy, a w 1950 r. - w związku ze zniesieniem samorządu terytorialnego - przez Skarb Państwa. Dekretem uzasadnianym "racjonalnym przeprowadzeniem odbudowy stolicy i dalszej jej rozbudowy zgodnie z potrzebami narodu" objęto około 12 tys. ha gruntów, w tym ok. 20-24 tys. nieruchomości.

Przejęte zostały grunty, natomiast budynki należały nadal do dawnych właścicieli. Jeśli jednak chcieli oni zachować prawo własności budynku i uzyskać prawa do gruntu, musieli w ciągu sześciu miesięcy od dnia objęcia gruntów w posiadanie przez gminę, złożyć wniosek o ustanowienie prawa wieczystej dzierżawy z czynszem symbolicznym (później własności czasowej - teraz jest to prawo użytkowania wieczystego) lub prawa zabudowy za opłatą symboliczną.

Gmina miała obowiązek uwzględnienia wniosków, jeżeli korzystanie z gruntów przez dotychczasowych właścicieli dawało się pogodzić z przeznaczeniem tych gruntów, określonym w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Składane w tej sprawie wnioski pozostawały jednak często bez rozpatrzenia lub wydawano decyzje odmowne, bez podawania podstaw prawnych odmowy. Wiele osób nie złożyło w ogóle wniosków, ponieważ np. znajdowały się w więzieniach, przebywały za granicą, nie zostały poinformowane o takiej możliwości.

Obecnie odzyskania praw do nieruchomości nie można domagać się, jeśli w przeszłości nie został złożony wniosek o ustanowienie prawa własności czasowej. Ci, którym w przeszłości odmówiono takiego prawa (lub ich spadkobiercy), mogą spróbować doprowadzić do uznania bezprawności decyzji odmownej, a później domagać się ustanowienia prawa użytkowania wieczystego gruntu.(PAP)