W rządowym sprawozdaniu z realizacji ustawy o formach opieki nad dziećmi do lat 3 można przeczytać, że na koniec 2014 r. w 23 proc. wszystkich polskich gmin funkcjonował przynajmniej jeden żłobek czy inny punkt opieki nad maluchami. Na Pomorzu współczynnik ten był dużo wyższy - 44 proc. (więcej – 61 proc. odnotowano tyko w woj. opolskim), a z opieki tej korzystało ponad 6,6 proc. dzieci w wieku do lat 3 (to nieco więcej niż polska średnia).

Mimo to na koniec 2014 r. gminy z terenu woj. pomorskiego zgłosiły potrzebę objęcia opieką około 2,7 tys. maluchów czekających w kolejce do placówek.

Jedną z gmin, która intensywnie rozwija sieć swoich żłobków, jest Gdańsk (m.in. dzięki środkom pozyskanym z rządowego programu MALUCH, który dotuje placówki dla najmłodszych dzieci). Jak poinformowała PAP Olimpia Schneider z biura prasowego gdańskiego magistratu, dzięki dotacjom z programu na przestrzeni lat 2011-2015 w Gdańsku uruchomiono 437 nowych miejsc opieki nad dziećmi w wieku do lat 3, w tym dzieci niepełnosprawnych bądź wymagających szczególnej opieki.

Z dotacji wybudowano m.in. kilka nowych żłobków; powstały one w młodych, szybko rozbudowujących się dzielnicach. „Dzięki temu liczba miejsc w publicznych placówkach zwiększyła się z 555 w 2011 r. do 992 na koniec 2015 r.” – podała Schneider.

Poinformowała, że w Gdańsku działa także 17 niepublicznych żłobków oferujących 324 miejsca, 29 klubów dziecięcych dysponujących 458 miejscami oraz 29 opiekunów dziennych, z których każdy może zajmować się maksymalnie piątką dzieci.

Mimo to w liczącym ponad 460 tys. mieszkańców Gdańsku, jak wyliczył samorząd, nadal brakuje 2192 miejsc opieki. Z tego powodu Gdańsk w 2017 r. planuje m.in. budowę kolejnego nowego żłobka na 96 miejsc: chce pozyskać na to środki z kolejnej edycji programu MALUCH.

Koszt utrzymania dziecka w publicznym żłobku w Gdańsku wynosi w sumie około 1200 zł. Rodzic płaci za pobyt dziecka 390 zł plus koszty wyżywienia, resztę dokłada gmina. „Na chwilę obecną niepubliczne żłobki i kluby dziecięce nie otrzymują dotacji” – poinformowała PAP Schneider, dodając, że co roku gmina próbuje znaleźć środki na ten cel.

W zamieszkanym przez około 37 tys. osób Sopocie funkcjonuje jeden żłobek publiczny z 56 miejscami, do którego uczęszczają wyłącznie dzieci zameldowane w mieście. Z kolei każdy z czterech niepublicznych żłobków oraz dwóch klubów dziecięcych dysponuje miejscami dla 15 dzieci. Te placówki opiekują się także dziećmi spoza miasta. Do każdego dziecka, którym opiekują się niepubliczne placówki, gmina dopłaca miesięcznie 300 zł (w przypadku żłobków, w których czesne wynosi około 1-1,1 tys. zł) lub 150 zł (w przypadku klubów dziecięcych).

Naczelnik Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Sopotu Iwona Plewako przyznała, że jest kolejka chętnych, którzy chcieliby umieścić swoje dziecko w publicznym żłobku. „Około 40 dzieci zawsze czeka” – powiedziała PAP. Wyjaśniła, że za miesięczną opiekę nad dzieckiem rodzice płacą w publicznej placówce około 360 z, przy czym całkowity miesięczny koszt utrzymania dziecka w publicznym żłobku to 1,1 tys. zł.

Samorząd Gdyni (miasto liczy około 248 tys. mieszkańców) prowadzi cztery placówki (jeden żłobek z trzema filiami), w których opiekuje się 255 dziećmi. „Dzięki centrali oraz filiom nie mnożymy administracji, czyli taki system daje oszczędności” – powiedział PAP rzecznik prasowy gdyńskiego magistratu Sebastian Drausal.

W Gdyni działają też żłobki niepubliczne, w których znajduje opiekę kolejnych 169 dzieci. Mimo to na liście oczekujących na przyjęcie do publicznych żłobków jest w tej chwili 261 dzieci.

Dowiedz się więcej z książki
Ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech. Komentarz
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł


Jak poinformował Drausal, gdyński samorząd aplikował do tegorocznej edycji programu MALUCH i czeka na ewentualne przyznanie środków, dzięki którym chce stworzyć kolejną żłobkową filię. Gdynia prowadzi też intensywne prace nad systemem dopłat do pobytu dzieci w placówkach niepublicznych.

 

Wysokość opłat, jakie ponoszą rodzice za pobyt dziecka w publicznym żłobku w Gdyni, uzależniona jest od liczby godzin, jakie dziecko spędza w placówce. Wynosi ona 330 zł (do 10 godzin pobytu) lub 360 zł (powyżej 10 godzin). W 2015 r. gmina dopłacała do pobytu jednego dziecka w publicznym żłobku średnio 700 zł miesięcznie.

Dobre „żłobkowe statystyki” poza aglomeracją trójmiejską region zawdzięcza w dużej mierze działalności Fundacji Pozytywne Inicjatywy z Pucka. Pod koniec 2012 r. fundacja pozyskała z Europejskiego Funduszu Społecznego 28 mln zł, dzięki którym przez dwa lata (od stycznia 2013 r. do grudnia 2014 r.) prowadziła na terenie województwa około 60 żłobków, w których bezpłatną opieką objętych było ok. 800 dzieci.

Placówki były zakładane od podstaw: fundacja znajdowała zainteresowanych rodziców i – gdy okazywało się, że w danym miejscu była odpowiednio duża grupa - wyszukiwała lokale oraz pracowników. Żłobki powstawały w niewielkich miejscowościach czy wioskach, często w tam, gdzie wcześniej nie istniała taka forma opieki nad maluchami, ale też w miastach, gdzie oferta publicznych placówek była niewystarczająca.

Z końcem 2014 r. dofinansowanie unijne zakończyło się, jednak większość żłobków założonych przez organizację przetrwała: okazało się, że w 44 miejscach placówki były tak potrzebne, że rodzice zdecydowali się z nich korzystać nawet w sytuacji, gdy musieli za to płacić. 44 placówki opiekują się dziś ok. 600 dziećmi. „Utrzymanie żłobków jest heroiczną pracą. Trzeba pamiętać, że w przeciwieństwie do szkół czy przedszkoli żłobki nie są obowiązkowo dotowane, a jest to forma opieki droższa niż ta sprawowana w szkole czy przedszkolu” – powiedział PAP Piotr Szeląg z zarządu Fundacji Pozytywne Inicjatywy.

Jak wyjaśnił, średni miesięczny koszt utrzymania jednego dziecka w żłobku, to około 1200 zł, ale fundacja stara się maksymalnie obniżać te koszty. Szeląg dodał, że – dzięki dobrej woli części gmin, na terenie których prowadzone są placówki, fundacja otrzymuje od nich dotacje na prowadzenie placówek. Na takie wsparcie zdecydowało się 16 gmin.

Fundacja pozyskuje też środki z programu MALUCH, a także z innych źródeł. Ostatecznie rodzice dzieci, którymi opiekuje się w swoich placówkach, za miesięczną opiekę nad maluchami płacą ok. 400-700 zł (koszt jest niższy tam, gdzie opiekę dotuje gmina).

„W minionym roku nasza sieć żłobków wygenerowała stratę na poziomie około 750 tys. zł, którą pokryliśmy z innych środków wypracowanych przez naszą organizację” – powiedział Szeląg. Dodał, że fundacja stara się o wprowadzenie rozwiązań systemowych, np. państwowych dotacji do żłobków na kształt tych, które obowiązują w szkołach czy przedszkolach.

Szeląg zaznaczył, że – mimo problemów finansowych - fundacja utrzymuje sieć żłobków ze względu na ich społeczne znaczenie. „Mamy świadomość, że z opieki żłobkowej korzystają rodzice znajdujący się w najtrudniejszej społeczno-ekonomicznej sytuacji. Są to matki, które po urodzeniu dziecka, muszą wrócić na rynek pracy, a nie mają w swojej okolicy wsparcia w postaci bliskich i nie stać ich na opłacenie opiekunki” – powiedział. (PAP)