Koordynator Rady Decyzyjnej Ruchu Narodowego i kandydat na prezydenta Wrocławia Robert Winnicki podkreślał podczas imprezy, że to pierwsze wybory samorządowe "młodej struktury Ruchu". "Młodej nie tylko dlatego, że jesteśmy świeżą siłą polityczną, ale też młodej, bo jak widać na tej sali nasz główny aktyw to ludzie zdecydowanie młodego pokolenia, choć nie brakuje również osób z doświadczeniem. Pokazujemy, że Ruch Narodowy zbiera spektrum ludzi o poglądach zdecydowanie narodowych, patriotycznych i katolickich" - zaakcentował Winnicki.

Zaznaczył, że priorytetem Ruchu w kampanii samorządowej są trzy kwestie. "Pierwsza to praca samorządów na rzecz przedsiębiorczości, która powinna być pracą na rzecz polskich, drobnych przedsiębiorstw. Zero galerii handlowych w centrach polskich miast z obcym kapitałem. Zero hipermarketów budowanych w oderwaniu od tego, że polski przedsiębiorca ledwie zipie" - powiedział.

Drugą sprawą - jak podkreślił - jest już trwająca "bitwa o polską ziemię". "Jest ona już w tej chwili wykupowana przez tzw. słupy, czyli podstawionych ludzi. A niedługo będzie wykupowana przez zagranicznych rolników, plantatorów, farmerów. Polski rolnik powinien być w pierwszej kolejności jako nabywca polskiej ziemi i zdecydowanie sprzeciwiamy się sprzedaży polskiej ziemi w obce ręce" - dodał Winnicki.

Jako trzeci z priorytetów wymienił inwestycje w instytucjach kultury i nauki podlegającym samorządom. "Mówimy - zero złotych na dewiacje, na +Golgoty Picnic+, na promowanie genderyzmu, homopropagandy" - deklarował. Opowiedział się również przeciwko "promowaniu w sztuce postmodernizmu", poparł zaś docenianie lokalnych, ludowych twórców folkloru i kultury "tworzonej w małych miasteczkach, przy parafiach, gdzie rzeczywiście toczy się polskie życie".

Odniósł się również do zaplanowanego przez środowiska narodowe na wtorek Marszu Niepodległości. "Dołożymy wszelkich starań, by przeszedł on godnie i bezpiecznie do punktu końcowego pod Stadionem Narodowym, gdzie odbędzie się manifestacja stacjonarna - przemówienia i krótki występ artystyczny" - deklarował Winnicki. Dopytywany przez dziennikarzy czy Tęcza na pl. Zbawiciela, gdzie w ubiegłym roku doszło do burd, będzie bezpieczna, przypomniał, że trasa marszu biegnie daleko od niej. "Nie życzymy tej Tęczy dobrze, ale nie zamierzamy się do niej zbliżać" - zapewnił. (PAP)