Premier w listopadzie ub. roku zapowiedziała, że w Sejmie powstanie komisja nadzwyczajna, która dokona przeglądu funkcjonowania samorządu. Komisja miałaby zaproponować ewentualne zmiany ustawowe dotyczące funkcjonowania samorządu terytorialnego w Polsce. Na stronie internetowej Sejmu nie ma informacji, by komisja została powołana. W maju przypada 25. rocznica wejścia w życie ustawy o samorządzie gminnym.

Fundacja im. Batorego uważa, że w pracach komisji powinni uczestniczyć nie tylko przedstawiciele związków skupiających lokalne władze, ale także środowisk obywatelskich. "Wszak samorząd to wspólnota mieszkańców, tak mówi ustawa, a nie urząd czy włodarze" - podkreśla.

Prezes fundacji Aleksander Smolar w listach do premier Kopacz i marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego poinformował, że w grudniu ub. roku fundacja Batorego zwróciła się do organizacji pozarządowych, ruchów miejskich i innych inicjatyw obywatelskich z propozycją wspólnego przygotowania listy postulatów służących demokratyzacji samorządu terytorialnego, a następnie zabiegania o ich wprowadzenie. "Prace już trwają, a propozycje zmian zostaną przedstawione na początku marca podczas +Obywatelskiego Forum Samorządowego+" - podaje Fundacja im. Batorego.

Postulaty chce następnie przekazać nadzwyczajnej komisji ds. samorządu, w której pracach - w roli obserwatorów - chcieliby uczestniczyć przedstawiciele fundacji.

Jakie to będą postulaty? W przekazanej PAP analizie Dawid Sześciło z Fundacji Batorego zwraca uwagę na problemy wynikające m.in. z wprowadzenia w 2002 r. bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, np. silną pozycję wójta, brak możliwości odwołania go przez radę. Ocenia, że wójt kontrolując wszystkie gminne instytucje, jak również spółki komunalne, dysponuje dużymi możliwościami neutralizowania opozycji, a w licznych gminach rada jest zdominowana przez radnych wybranych z ramienia komitetu wyborczego wójta.

Sześciło dostrzega także problem z włączaniem mieszkańców w podejmowanie ważnych decyzji. Jego zdaniem w polskim samorządzie zamiera instytucja referendum (poza referendami odwoławczymi), co wynika m.in. z wymogu przekroczenia 30-procentowego progu frekwencji koniecznego dla ważności referendum.

Zwraca uwagę, że w ubiegłorocznych wyborach samorządowych kolejny raz znacząca była liczba gmin, gdzie do wyborów wójta stanął tylko jeden kandydat (ok.200 gmin na ok. 2,5 tys. gmin) i był to z reguły wójt urzędujący kolejną kadencję. Sześciło przypomina, że w wyborach w 2010 r. wskaźnik reelekcji sięgnął 80 proc. W jego ocenie brak realnej rywalizacji wyborczej w samorządach to efekt ogólnej słabości demokracji lokalnej ale także konstrukcja systemu wyborczego oraz systemu finansowania kampanii wyborczej. Ocenia, że przepisy dotyczące kampanii samorządowej są skrojone na "większych, profesjonalnych graczy", czyli komitety partyjne. (PAP)