Powodem specjalnej sesji powiatu kluczborskiego była sytuacja kadrowa w szpitalach. Od początku roku szpital powiatowy w Kluczborku i sąsiednim Oleśnie, z powodu braku lekarzy mają zamknięte oddziały internistyczne. Pacjenci są przewożeni do placówek oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów. Na sesję zaproszono parlamentarzystów, przedstawicieli wojewody oraz Narodowego Funduszu Zdrowia.

Zdaniem posła Rajmunda Millera (PO), w sytuacji zagrożenia dla zdrowia i życia ponad 140 tysięcy mieszkańców w północno-wschodniej części województwa, należy rozpatrzyć możliwość wprowadzenia środków nadzwyczajnych.

Poseł zapowiedział, że zwróci się z interpelacją w sprawie umożliwienia w sytuacjach takich, jakie mają miejsce w Oleśnie i Kluczborku, pełnienia dyżurów w szpitalach przez lekarzy POZ i lekarzy posiadających własne praktyki lekarskie. "Przynajmniej do czasu trwałego rozwiązania problemu. Sytuacja wyjątkowe wymagają czasem wyjątkowych rozwiązań, a przepisy powinny służyć, a nie szkodzić życiu i zdrowiu obywatela" - podkreślił Miller.

Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) proponował skrócenie i uproszczenie ścieżki uzyskiwania uprawnień zawodowych przez lekarzy spoza Polski. Jego zdaniem, jest to jeden ze sposobów na szybką poprawę braku lekarzy w polskich szpitalach.

"Korzystajmy z doświadczeń Czechów, którzy już teraz zapraszają do siebie lekarzy z Ukrainy. Do nas też przyjadą lekarze ze wschodu, bo na lekarzy z zachodu raczej liczyć nie powinniśmy. Za naszą wschodnią granicą mieszka wielu potomków Polaków, którzy zostali tam często wbrew swojej woli. Są także specjaliści, którzy chętnie wybiorą Polskę jako swoją nową ojczyznę. Obecne przepisy sprawiają, że wybierają oni często naszego południowego sąsiada, gdzie łatwiej o nostryfikację dyplomu" - uzasadniał Kosiniak-Kamysz.

Lider PSL zadeklarował, że jego ugrupowanie jest gotowe do natychmiastowych rozmów z innymi ugrupowaniami politycznymi w celu opracowania strategii ochrony zdrowia Polaków, które będą skuteczne na dłuższy czas.

Posłanka Monika Wielichowska (PO) zauważyła, że obowiązkiem rządu jest dbałość o zdrowie Polaków. Jak dodała, nadszedł czas na rozwiązania systemowe, bo sytuacja w województwie opolskim jest tylko przedsmakiem tego, co za kilka tygodni odczują inne regiony kraju.

"Jeżeli ograniczymy wydatki na uroczystości i strzelnice, to znajdą się pieniądze na ochronę zdrowia. Musimy jasno powiedzieć - co uważamy za ważniejsze dla Polaków" - podkreśliła posłanka.

Reprezentujący NFZ Robert Bryk przyznał, że dla zaspokojenia wszystkich potrzeb ochrony zdrowia w regionie konieczne byłoby skierowanie dodatkowych stu milionów złotych.

Wicemarszałek województwa opolskiego Roman Kolek (Mniejszość Niemiecka) wskazał na konieczność zmiany systemu szpitalnego. Według niego polskie uczelnie kształcą wystarczającą liczbę lekarzy, którzy jednak nie chcą pracować w szpitalach ze względu na wynagrodzenia i nadmierną biurokrację.

"Warto też pomyśleć o utworzeniu sieci oddziałów, które wzajemnie będą się uzupełniały. Być może będzie to oznaczało wyznaczenie różnych poziomów referencji dla poszczególnych placówek, a jednocześnie pozwoli lepiej wykorzystać istniejące kadry" - apelował Kolek. (PAP)