Zgodnie z wnioskami z pierwszego dnia czwartkowo-piątkowego szczytu UE, Komisja Europejska ma w 2013 r. zaproponować wspólny mechanizm likwidacji banków dla krajów objętych wspólnym nadzorem. Miałby on posiadać "niezbędne uprawnienia", by w razie potrzeby zapewnić likwidację przy użyciu "odpowiednich środków" jakiegokolwiek zagrożonego banku w państwie uczestniczącym we wspólnym nadzorze.

 

"Celem jest redukcja ryzyka dla podatników i dla gospodarki poprzez zapewnienie, że problemy banków są rozwiązywane w najszybszy i najbardziej uporządkowany sposób w interesie wszystkich" - tłumaczył na konferencji prasowej po pierwszym dniu szczytu UE w nocy z czwartku na piątek przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy.

 

Szef Komisji Europejskiej Jose Barroso podkreślał, że chociaż propozycja KE zostanie wysunięta w przyszłym roku, to przywódcy już zgodzili się podjąć kolejny, po wspólnym nadzorze, krok w kierunku unii bankowej - wspólny mechanizm uporządkowanej likwidacji banków. "Oznacza to, że podatnicy nie będą w przyszłości pokrywać rachunków (banków), a sektor będzie płacić, by rozwiązywać własne problemy" - tłumaczył Barroso.

 

We wnioskach po czwartkowych uzgodnieniach zaznaczono, że propozycja KE w sprawie wspólnego mechanizmu upadłościowego miałaby być przeanalizowana przez ustawodawców (kraje UE i PE) jako priorytet "z zamiarem przyjęcia jej podczas obecnej kadencji PE", czyli do połowy 2014 r. Mechanizm ten powinien opierać się na składkach samego sektora finansowego, ale miałby zawierać "odpowiednie i skuteczne" zabezpieczenie (ang. backstop arrangements). Przywódcy podkreślili jednak, że zabezpieczenie to ma być "fiskalnie neutralne" dzięki zapewnieniu, że pomoc publiczna będzie odzyskana w drodze opłat ex post od sektora finansowego.

 

Wnioski nie precyzują, jakie konkretnie miałoby to być zabezpieczenie, ale Van Rompuy w swoim raporcie z 6 grudnia jako opcję wymienił linię kredytową funduszu ratunkowego strefy euro (EMS) dla wspólnego organu likwidacji banków.

 

Przyszły fundusz upadłościowy i jego zabezpieczenia są ważne dla krajów spoza strefy euro. Nie mają one bowiem zabezpieczenia w postaci EMS, który będzie mógł bezpośrednio dokapitalizowywać banki eurolandu objęte wspólnym nadzorem. Na zabezpieczenia dla krajów spoza strefy euro od początku debaty o wspólnym nadzorze bankowym zwracali uwagę Węgrzy.

 

Ponadto - zgodnie z ustaleniami szczytu UE - w pierwszej połowie przyszłego roku mają być opracowane "operacyjne ramy" bezpośredniego dokapitalizowywania banków przez EMS, co będzie możliwe, gdy pełną parą będzie już działał wspólny nadzór. Ramy te mają zawierać definicję kontrowersyjnych tzw. aktywów odziedziczonych. Chodzi o toksyczne aktywa utrzymywane przez banki przed powstaniem wspólnego nadzoru. Kraje północy, m.in. Niemcy, uważają, że EMS nie powinien brać odpowiedzialności za "stare" kłopoty banków i powinien pomagać tylko tym, które wpadną w kłopoty pod wspólnym nadzorem.

 

Przywódcy ponaglają też ministrów finansów, by do końca marca przyszłego roku osiągnęli porozumienie w sprawie propozycji dyrektyw o restrukturyzacji i likwidacji banków oraz o systemach gwarantowania depozytów, oraz by do czerwca 2013 r. porozumieli się w tej sprawie z Parlamentem Europejskim.

 

Zgodnie z porozumieniem ministrów finansów przed obecnym szczytem UE wspólny nadzór Europejskiego Banku Centralnego nad bankami strefy euro i bankami krajów spoza euro, które do niego przystąpią, ma być w pełni operacyjny od 1 marca 2014 r.

 

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)