"Prowadzimy teraz dochodzenie, czy i w jakim zakresie kontrakty Gazpromu (...) są zgodne z prawem rynku wewnętrznego UE i prawem antymonopolowym. To zabierze od sześciu do 12 miesięcy" - powiedział w środę w Brukseli komisarz Oettinger. "Staramy się prowadzić śledztwo obiektywnie, nie przyjmujemy założeń z góry, mamy zamiar zbadać sprawę dogłębnie i musimy spojrzeć na sytuację regionu" - dodał.

Choć zastrzegł, że Rosja jest bardzo ważnym partnerem dla UE w dostawach energii, to "chcemy też realizować naszą politykę dywersyfikacji" dostaw gazu. "Potrzebujemy zatem więcej rurociągów i dostaw gazu także z innych regionów. Badamy też możliwość, czy możemy mieć kolejny terminal (gazu LNG) dla krajów bałtyckich, trwa proces integracji całego regionu bałtyckiego w UE" - tłumaczył.

Komisja Europejska ma podejrzenia, że Gazprom segmentuje rynek gazowy, utrudniając wolny przepływ gazu między krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Bada też, czy koncern nie przeciwdziała dywersyfikacji dostaw gazu do tego regionu oraz czy nie narzuca klientom (krajom regionu) nieuczciwych cen, wiążąc je w stałej formule z cenami ropy. Służby antymonopolowe KE nie chciały dotąd przesądzać, ile czasu zajmie uruchomione na początku września br. dochodzenie.

We wrześniu ubiegłego roku KE przeprowadziła inspekcje w 20 firmach z 10 krajów regionu. Inspektorzy KE odwiedzili m.in. PGNiG, państwowego operatora gazociągów przesyłowych Gaz-System i polsko-rosyjską spółkę EuRoPol Gaz, właściciela polskiego odcinka tranzytowego gazociągu jamalskiego do Niemiec.

Komisja przyznała, że jedną z przyczyn uruchomienia postępowania wobec Gazpromu było utrzymywanie się wysokich cen gazu w Europie Środkowo-Wschodniej, także w Polsce, pomimo kryzysu i spadku cen w Europie Zachodniej.

Obecnie dochodzenie KE obejmuje dostawy gazu do ośmiu krajów regionu: Polski, Czech, na Słowację, Węgry, do Bułgarii, Estonii, na Litwę i Łotwę

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)