"Wygląda na to, że większość państw UE chce na serio zacząć pracować nad rozporządzeniem o ochronie danych osobowych" - ocenił Trzaskowski po wtorkowym posiedzeniu ministrów państw Unii, odpowiedzialnych za sferę ochrony danych.

Jak dodał, jeszcze parę miesięcy temu pojawiały się pomysły, które podważały filozofię projektu zaproponowanego przez Komisję Europejską i Parlament Europejski. Projekt reformy dostosuje unijne regulacje ochrony danych z 1995 roku do nowych wyzwań, związanych z rozwojem internetu.

"W tej chwili państwa UE uznają, że jest potrzebne nowe rozporządzenie, trzeba lepiej chronić dane osobowe obywateli, a rozwiązania prawne z lat 90. XX wieku nie przystają do wymagań rzeczywistości" - ocenił Trzaskowski. "Wreszcie zaczynamy dyskutować o kontrowersyjnych szczegółach, co pozwala mieć nadzieję, że jeśli rozwiążemy te problemy, to będziemy w stanie się porozumieć w Radzie UE - dodał. Według ministra celem jest przyjęcie nowego rozporządzenia do końca 2014 r.

We wtorek ministrowie dyskutowali m.in. o tym, jak rozwiązać sprawę tzw. profilowania, czyli w jaki sposób na podstawie zachowań użytkowników sieci, można określić ich preferencje w przyszłości, aby np. skierować do nich odpowiednią reklamę. "Chodzi o to, by pozwolić na profilowanie tam, gdzie się ono przydaje i przynosi pozytywne skutki, ale zakazać tam, gdzie może to doprowadzić do negatywnych skutków, np. dyskryminacji" - powiedział Trzaskowski. "Jeżeli ktoś zamawia przez internet chipsy i koszulki XXL, to za kilka lat mógłby być zupełnie inaczej traktowany przez firmy ubezpieczeniowe, które mogą uznać, że jego zachowanie prowadzi do większego ryzyka" - tłumaczył minister.

Tematem dyskusji była też możliwość wycofywania i przenoszenia danych, zgromadzonych np. na jednym serwisie społecznościowym do innego, a także zakres terytorialny nowego rozporządzenia, czyli zobowiązane do przestrzegania jego zapisów także przez usługodawców z krajów trzecich działających na unijnym rynku.

Według unijnej komisarz sprawiedliwości Viviane Reding w tych trzech sprawach (profilowanie, przenoszenie danych i zakres terytorialny) UE poszła o krok do przodu. "Przeszliśmy od abstrakcyjnej dyskusji do bardziej konkretnych i politycznych spraw" - powiedziała Reding na konferencji prasowej.

Żadne decyzje jednak we wtorek nie zapadły. Według nieoficjalnych informacji "hamulcowymi" w pracach nad nowymi unijnymi przepisami o ochronie danych są głównie Niemcy i Wielka Brytania. Jednym z powodów tej postawy jest obawa, że zbyt wyśrubowane regulacje będą obciążeniem dla gospodarki. Z kolei zwolennicy reformy unijnych przepisów argumentują, że jej konieczność uwidocznił ubiegłoroczny skandal po ujawnieniu programów masowej inwigilacji elektronicznej, prowadzonych przez amerykańską Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA), a także służby niektórych państw europejskich.

Z Brukseli Anna Widzyk (PAP)