Projekt Nowoczesnej przewiduje zniesienie ciszy wyborczej w dniu poprzedzającym wybory i referenda oraz w dniu głosowania. W dniu wyborów agitować nie można byłoby w budynku, w którym odbywa się głosowanie, ani w samym lokalu wyborczym. Projekt Nowoczesnej zakłada również, że publikowanie sondaży byłoby zabronione jedynie w dniu głosowania aż do zamknięcia lokali wyborczych.

Występująca w imieniu wnioskodawców Marta Golbik (Nowoczesna) przekonywała, że obecne przepisy dotyczące ciszy wyborczej są anachroniczne i nie przystają do realiów współczesnego świata, a ich egzekwowanie jest "praktycznie niewykonalne, co obniża szacunek dla prawa oraz naraża państwo na śmieszność".

"Nie ma przesłanek, aby widzieć korzyści z utrzymywania tej fikcji, są natomiast dobre argumenty przemawiające za zmianą przepisów, jak chociażby szansa na podniesienie bardzo niskiej frekwencji w Polsce" - dowodziła Golbik.

Kodeks wyborczy. Komentarz>>>

Inna z występujących w debacie posłanek Nowoczesnej, Joanna Scheuring-Wielgus zwróciła uwagę, że w dobie internetu, duża część kampanii wyborczej ma miejsce właśnie w sieci. "Te regulacje, które zostały wprowadzone jeszcze w XX wieku straciły sens, bo mamy XXI wiek. Możemy oczywiście wszyscy udawać, że źródłem informacji dla każdego z nas, są media tradycyjne, ale przecież to bzdura (...) Zastanawiam się więc po co udawać, po co prowadzić tę fikcję?" - pytała Scheuring-Wielgus.

Propozycja Nowoczesnej nie wzbudziła jednak entuzjazmu pozostałych klubów parlamentarnych. Grzegorz Schreiber (PiS) złożył wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Poseł przyznał, że "jest problem z ciszą wyborczą". "Też go widzimy, zwłaszcza w internecie (...), coś trzeba z tym zrobić. Zgoda, ale czy poprawimy sytuację jeżeli zlikwidujemy ten pozór ciszy wyborczej w internecie, jaki w tej chwili mamy i zastąpimy to ulotkowaniem przed lokalami wyborczymi w dniu wyborów? - pytał poseł PiS.

Nie wykluczył, że "być może należałoby obudować brak ciszy wyborczej innymi rozwiązaniami". "Apeluję do wszystkich klubów, żebyśmy rzeczywiście przystąpili do pracy nad Kodeksem wyborczym, ale nie w taki wybiórczy sposób i proponuję jednak ten projekt w pierwszym czytaniu odrzucić" - dodał Schreiber.

Eugeniusz Kłopotek (PSL) ocenił, że propozycja Nowoczesnej zmierza do zastąpienia złych przepisów jeszcze gorszymi. "Weźcie trochę poruszcie waszą wyobraźnią co się będzie działo nie w lokalach wyborczych w dniu wyborów, ale przed lokalami wyborczymi, jak będziemy napastować tych idących do lokali wyborczych" - zwrócił się do zgromadzonych na sali posłów.

Kłopotek przypomniał przy tym, że PSL jest zwolennikiem wprowadzenia zakazu publikacji sondaży wyborczych na tydzień lub nawet dwa tygodnie przed dniem wyborów. On również opowiedział się za powołaniem w Sejmie komisji nadzwyczajnej, która zajęłaby się zmianami w Kodeksie wyborczym. Zapowiedział głosowanie za odrzuceniem propozycji Nowoczesnej w pierwszym czytaniu.

PO i Kukiz'15, mimo zastrzeżeń do projektu, zadeklarowały chęć dalszych prac nad nim w Sejmie. "Nikt nie zaprzecza, że cisza wyborcza w obecnym kształcie jest w dużym stopniu fikcją, a jej zastosowanie przed aktem wyboru dla wystudzenia emocji, bo taka była pierwotna intencja i ograniczenie brutalizacji kampanii - nieskuteczne. Argumenty jednak, że cisza jest zbędna, bo w owym czasie refleksji (...), według badań zaledwie 11 -12 proc. wyborców podejmuje decyzję, wydają się być nietrafione" - oceniła Gabriela Lenartowicz (PO).

Zwróciła uwagę, że te 11-12 proc. wyborców z reguły, nie tylko w Polsce, przesądza wyniki wyborów. Zdaniem posłanki Platformy, problem w skutecznym egzekwowaniu przepisów dotyczących ciszy wyborczej tkwi w definicji "agitacji wyborczej". Dlatego też zadeklarowała chęć dalszych prac nad projektem Nowoczesnej.

Tomasz Jaskóła (Kukiz'15) ocenił, że zniesienie zakazu publikacji sondaży w dniu poprzedzającym dzień wyborów jest propozycją interesującą, jednak niebezpieczną. "Nie znajdujemy się w kraju, w którym sondaże badają opinię publiczną, tylko żyjemy w kraju, w którym sondaże kreują opinię publiczną. (...) najlepszym tego dowodem są wybory prezydenckie, żeby nie odwoływać się do pewnego rodzaju klasyka, który mówił, że jeden z kandydatów przegra jeżeli przejedzie kogoś na pasach" - mówił Jaskóła.

Przypomniał, że Kukiz'15 postuluje zmiany przepisów dot. referendum ogólnokrajowego. Chodzi m.in. o wprowadzenie zasady obligatoryjności przeprowadzenia takiego referendum jeśli wniosek w tej sprawie, z odpowiednią liczną podpisów, złożą obywatele i obniżenie progu ważności referendum z obecnych 50 proc. na 10 proc.

"Wspieramy warunkowo ten projekt po to, żeby go poprawić i żeby zamiast kosmetycznych zmian, doprowadzić do oddania obywatelom władzy" - zadeklarował polityk Kukiz'15.(PAP)