Rodzice, którzy protestują okupując Sejm od 19 marca, domagają się podwyższenia świadczenia pielęgnacyjnego do poziomu płacy minimalnej (w 2014 r. wynosi ona 1680 zł brutto, czyli 1237 zł netto).

Rząd zgodził się na podwyższenie kwoty świadczenia do poziomu płacy minimalnej, ale dopiero od 2016 r. Protestujący chcą podwyżek już teraz.

Obecnie rodzice, którzy rezygnują z pracy, by opiekować się niepełnosprawnymi dziećmi, otrzymują 820 zł - 620 zł świadczenia pielęgnacyjnego i 200 zł z rządowego programu (od tej kwoty nie są odprowadzane składki).

Protest okupacyjny rodziców niepełnosprawnych dzieci trwa w Sejmie trzynasty dzień. W budynku na stałe przebywa ośmioro dorosłych opiekunów oraz dwoje niepełnosprawnych dzieci. Rodzice, nie wykluczają, że do protestu przyłączą się kolejne osoby.

"Dzieciaki czują się dobrze, nie narzekają" - powiedział PAP jeden z protestujących Wojciech Kalinowski.

W poniedziałek opiekunowie niepełnosprawnych dzieci wystosowali list do papieża Franciszka, w którym proszą o pomoc i wsparcie dla sprawy, o którą walczą. Rodzice opisali swoją sytuację; podkreślili, że okupacja parlamentu jest wyrazem bezsilności i desperacji, oraz że w staraniach o poprawę swojej sytuacji życiowej są "u kresu sił". "Prosimy o błogosławieństwo, wsparcie naszego protestu i pomoc w rozwiązaniu patowej sytuacji" - czytamy w liście.

"Warto poprosić o pomoc duchową, bo większość z nas to praktykujący katolicy. Liczymy przede wszystkim na modlitwę, ale gdybyśmy dostali odpowiedź, to byłoby dla nas duże wsparcie moralne" - wyjaśnił Kalinowski.

We wtorek Rada Ministrów zaakceptowała projekt przewidujący, że świadczenie pielęgnacyjne od maja wzrośnie do 1000 zł, od 2015 r. do 1200 zł, a od 2016 r. do 1300 zł netto. Jak napisano w projekcie, propozycja ma na celu podwyższenie kwoty wsparcia do wysokości odpowiadającej minimalnemu wynagrodzeniu za pracę netto prognozowanemu na 2016 r. Rada Ministrów wygospodarowała pieniądze na jego realizację - blisko 200 mln zł - przesuwając środki z planu na remonty i budowę dróg lokalnych.

Aby skrócić proces legislacyjny, projekt miał zostać skierowany do Sejmu jako komisyjny. Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz tłumaczył, że chciałby, aby pod projektem podpisali się posłowie różnych klubów, by nie upolityczniać tej kwestii. Ostatecznie jednak projekt trafił pod obrady jako poselski, podpisany przez posłów klubów koalicyjnych.

Już podczas wstępnej dyskusji na temat projektu posłowie PiS podkreślali, że chcą, by wysokość świadczenia pielęgnacyjnego związać z przeciętnym wynagrodzeniem i proponowali, aby było to 50 proc. średniej krajowej. Ich zdaniem takie rozwiązanie jest bardziej korzystne, ponieważ przeciętna płaca nie jest regulowana przez rząd jak płaca minimalna, ale uzależniona od sytuacji na rynku. Wnioskowali też, aby świadczenie w tej wysokości było wypłacane już od tego roku.

Również klub SP postulował, aby już w tym roku wysokość świadczenia osiągnęła poziom płacy minimalnej. Arkadiusz Mularczyk zapowiedział, że taki wniosek zgłosi w drugim czytaniu.

Jak wynika z uzasadnienia projektu, świadczenie pielęgnacyjne po podwyżce w tym roku będzie wynosić 800 zł; dodatkowo, tak jak jest obecnie, opiekunowie będą dostawiać 200 zł z rządowego programu, opłacane będą za nich też składki na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i zdrowotne w wysokości 321 zł. Daje to kwotę łączną 1321 zł. Od przyszłego roku świadczenie wyniesie 1200 zł, ze składkami - 1576 zł, a od 2016 r. - 1300 zł, ze składkami - 1703 zł.

Protestujący przygotowali własny projekt ustawy, w którym proponują m.in., aby od 1 maja świadczenie wynosiło 40 proc. średniego wynagrodzenia. Rodzice chcą także wydłużenia okresu oskładkowania na ZUS - z 25 lat na pełen czas faktycznego sprawowania opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem. Jak zapowiadali, projekt w ich imieniu złożyć ma klub SP.

Rodzice chcą także m.in. zmian w orzecznictwie dotyczącym chorych dzieci, przeniesienia świadczenia pielęgnacyjnego do ZUS i jego waloryzacji, zlikwidowania kryteriów przyznawania zasiłków rodzinnych oraz podwyższenia renty socjalnej.

Od czwartku przed Sejmem protestują opiekunowie dorosłych osób niepełnosprawnych, którzy również chcą podwyższenia świadczeń.

Na stałe w obozowisku przed Sejmem mieszka kilkanaście osób. "Śpimy w namiotach; nieliczni z nas w samochodzie. Będziemy tu do skutku - do czasu, gdy rząd spełni nasze postulaty. A jeżeli nie, to jesteśmy przygotowani, że zastaną nas tu święta, jedne lub drugie" - powiedziała PAP jedna z liderek grupy Marzena Kaczmarek.

Kaczmarek podkreśliła, że warunki, w jakich grupa opiekunów dorosłych niepełnosprawnych prowadzi protest, są trudne. "Nie korzystamy z sejmowej restauracji; za przenośne toalety płacimy sami; śmieci zbieramy do plastikowych worków, ale miejskie służby ich nie wywożą. W Sejmie nie pozwolono nam nawet naładować baterii w telefonach" - powiedziała. Dodała, że w obozowisku protestujących najbardziej brakuje agregatu prądotwórczego.

W piątek z protestującymi przed Sejmem spotkali się przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich. Opiekunowie dorosłych niepełnosprawnych przekazali im swe postulaty i oczekiwania. Otrzymali deklarację, że RPO Irena Lipowicz spotka się z nimi po powrocie z podróży służbowej, by wspólnie zastanowić się nad możliwościami dalszych działań i omówić koncepcje rozwiązań systemowych przygotowane przez komisję ekspertów ds. osób z niepełnosprawnością, działającą przy RPO.

MPiPS nie wyklucza powołania zespołu międzyresortowego, z udziałem m.in. ekspertów, który kompleksowo zająłby się problemami rodzin opiekujących się osobami z niepełnosprawnością. (PAP)