Pozew zbiorowy złożyło we wrześniu 2010 r. 17 powodów. Poszkodowani podczas powodzi w 2010 r. domagają się odszkodowań na łączną kwotę ok. 9,3 mln zł.
W środę Sąd Apelacyjny w Krakowie uchylił postanowienie sądu okręgowego z maja tego roku, który uznał, że sprawa ta spełnia wszystkie przesłanki do badania jej w postępowaniu grupowym i skierował ją do ponownego rozpatrzenia.
Zażalenie przeciwko badaniu sprawy w ramach pozwu zbiorowego złożyła reprezentująca pozwany Skarb Państwa Prokuratoria Generalna; według niej pozew nie jest jednorodny pod względem roszczeń i rodzaju szkód u poszczególnych powodów oraz w kwestii odpowiedzialności poszczególnych pozwanych.
„Sprawa ta jest jedną z trudniejszych z uwagi na fakt, że wykładnia ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym musi się opierać wyłącznie na interpretacji samych przepisów tej ustawy wzbogaconej ewentualnie tekstem uzasadnienia do projektu ustawy i dostępnymi wypowiedziami przedstawicieli doktryny prawa. Kwestia rozpoznawania sprawy w postępowaniu grupowym nie stanęła jeszcze przed Sądem Najwyższym” – mówił w środę sędzia Sądu Apelacyjnego Grzegorz Krężołek.
Sąd Apelacyjny oddalił stawiane przez Prokuratorię Generalną w zażaleniu zarzuty dotyczące charakteru roszczenia powodzian i tego, że reprezentant poszkodowanych powinien już na tym etapie postępowania (kiedy decyduje się, czy sprawa ma być, czy też nie rozpoznawana w formie pozwu grupowego) wykazać, że szkoda rzeczywiście powstała i podać jej konkretny wymiar.
Sąd przypomniał, że postępowanie grupowe ma przynieść korzyści w postaci przyśpieszenia postępowania i ograniczenia jego kosztów. „Korzyść wymiaru sprawiedliwości polega na tym, że w tym postępowaniu grupowym będzie wydane jedno orzeczenie, tym samym uniknie się sytuacji, kiedy w przypadku roszczeń indywidualnych mogłyby zapaść wyroki różne, niejednokrotnie wzajemnie ze sobą sprzeczne” – mówił sędzia.
Według sądu, jeśli reprezentanci poszkodowanych chcą skorzystać z dobrodziejstwa pozwu grupowego, muszą dopełnić formalności. Chodzi o standaryzację roszczeń nie tylko ze względu na ich wysokość, ale ze względu na wspólne okoliczności sprawy. Oznacza to w praktyce, że poszkodowani powodzianie powinni być podzieleni na inne podgrupy, np. tych, którzy domagają się tylko odszkodowania za rzeczywiste straty i tych, którzy domagają się także odszkodowań za utracone korzyści.
Reprezentujący powodzian mecenas Andrzej Kubas był zadowolony z decyzji sądu. „Z punktu widzenia poszkodowanych to dobre rozstrzygniecie. Byłoby znacznie gorzej, gdyby do takiego wniosku jak dzisiaj Sąd Apelacyjny doszedł Sąd Najwyższy po przeprowadzeniu całego postępowania dowodowego i po trzech latach mielibyśmy się dowiedzieć, że taka właśnie jest prawidłowa wykładnia” – mówił Kubas.
Dodał, że zanim sąd okręgowy znów zajmie się tą sprawą, osoby domagające się odszkodowań zostaną podzielone na inne podgrupy, choć nie będzie to łatwe. „Warto nadal walczyć o pozew zbiorowy, bo naszym zdaniem mimo wszystkich kłopotów, które się z tym wiążą, to rozwiązanie tańsze i szybsze przede wszystkim dla stron” – dodał Kubas.
„Jestem zawiedziony ustawą o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. Ona jest błędnie sporządzona, jest bublem ” – mówił jeden z poszkodowanych, Zbigniew Rusak. „Ta ustawa kryje polityków, którzy popełniają błędy i urzędników administracji, którzy w naszym przypadku odpowiadają za powódź w 2010 r. To jest tragiczne dla obywateli, którzy wiązali nadzieję z tą ustawą, że rozwiąże ona kwestię dochodzenia swoich roszczeń. Okazuje się, że prawdopodobnie lepiej byłoby, gdybyśmy występowali indywidualnie, każdy osobno. Sąd i tak był to rozpatrywał jako grupę i w jednym sądzie, bo dotyczyło to jednego zdarzenia” - dodał.
Wśród osób, które złożyły pozew, są przedsiębiorcy, którym woda zniszczyła zakłady oraz mieszkańcy, którym woda zalała domy i posesje. Domagają się odszkodowań od 99 tys. zł aż do 1 mln 600 tys. zł. (PAP)