RPO zwrócił się o zmianę polityki państwa wobec repatriantów i osób polskiego pochodzenia zamieszkujących na Wschodzie. Powołał się m.in. na fakt, że w latach 2009-2013 w ramach repatriacji przyjechało do Polski jedynie 947 osób.

Według Bodnara w publicznej debacie dominuje opinia, że państwo polskie zaniedbało repatriację osób polskiej narodowości zamieszkujących na Wschodzie. Dodał, że zarzut ten pojawia się m.in. w skargach kierowanych do biura RPO przez takie osoby, które nie otrzymały w Polsce wsparcia instytucjonalnego ani finansowego, na które liczyły.

Bodnar ocenił, że opinia nt. niewłaściwej polityki repatriacyjnej pojawia się również w kontekście trwającej dyskusji ws. przyjęcia przez Polskę migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. "Niestety, problem nieudanej repatriacji wykorzystywany jest często jako argument przeciwko przyjmowaniu przez Polskę migrantów" - dodał. Przytoczył opinie, że zamiast otwierać się na migrantów, Polska powinna sprowadzić ze Wschodu osoby polskiego pochodzenia, które w obecnych warunkach nie mają szans na repatriację.

"W moim odczuciu, takie ujęcie problemu jest niewłaściwe: podjęcie starań na rzecz godnego przyjęcia uchodźców, o co apelowałem do pani premier w wystąpieniu z dnia 5 października 2015 r., w żaden sposób nie wyklucza działań zmierzających do usprawnienia procesu repatriacji" - oświadczył. Zwrócił uwagę, że oba wyzwania powinny być traktowane przez władze publiczne priorytetowo. Dlatego przedstawił Kopacz propozycje zmian, które w jego ocenie ułatwią Polakom na Wschodzie powrót do ojczyzny.

Wskazał, że obowiązująca ustawa z 2000 r. jest nieefektywna i nie odpowiada oczekiwaniom Polaków, czego potwierdzeniem jest fakt, że w latach 2009-2013 jedynie 947 osób przyjechało do Polski w ramach repatriacji. Jak wynika z oceny MSW, przyczyn tego można dopatrywać się w braku woli ze strony gmin do wystawiania zaproszeń dla repatriantów. Brak woli ma z kolei źródło przede wszystkim w trudnej sytuacji budżetowej gmin, a co za tym idzie, w braku możliwości zapewnienia repatriantom warunków do osiedlenia się.

Bodnar ocenił, że wsparcie, jakie gminy mogą otrzymać z budżetu państwa, okazuje się niewystarczające. Obecnie dotację celową z budżetu może otrzymać tylko ta gmina, która zapewni niewskazanemu imiennie repatriantowi i jego rodzinie lokal mieszkalny i zobowiąże się do zawarcia z repatriantem umowy nadającej mu tytuł prawny do lokalu na czas nieokreślony. Dotacje te pokrywać przy tym mają jedynie koszty wynikające z zapewnienia repatriantowi lokalu.

Dodał, że istotne zmiany zaproponowano zarówno w obywatelskim projekcie ustawy o powrocie do RP osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze ZSRR, jak i w poselskim projekcie nowelizacji ustawy o repatriacji. Dotyczyły one zmiany sposobu udzielania wsparcia finansowego gminom zapewniającym repatriantom warunki do osiedlenia się, polegającej na objęciu jednakową pomocą wszystkich gmin oferujących, bez względu na to, czy wskażą imiennie zapraszanych repatriantów, czy też nie. Drugą zmianą miało także być dofinansowywanie wszystkich kosztów ponoszonych przez gminy w związku z zaproszeniem i osiedleniem się repatrianta, a nie, jak to jest obecnie, wyłącznie refundowanie wydatków poniesionych wcześniej przez samorząd na zapewnienie osobom zapraszanym lokalu mieszkalnego.

Według RPO zmiany te mogłyby zachęcić gminy do większego zaangażowania w repatriację. Wskazał jednak, że prace nad obywatelskim projektem ustawy toczą się od 2010 r. i nie zostały sfinalizowane w kończącej się kadencji parlamentu, tak jak i prace nad projektem poselskim.

Zdaniem Bodnara brak efektywności repatriacji wynika nie tylko z ograniczeń finansowych, ale także z niejasności samej procedury repatriacyjnej, a zwłaszcza postępowania prowadzonego przez konsula RP, zmierzającego do uznania osoby starającej się o repatriację za osobę polskiego pochodzenia. Wśród warunków, jakie musi spełniać taka osoba, ustawa wymienia konieczność wykazania związku z polskością, w szczególności poprzez pielęgnowanie polskiej mowy, polskich tradycji i zwyczajów.

Do biura RPO docierają sygnały, że w praktyce przesłankę tę uznaje się za spełnioną dopiero wówczas, gdy wnioskodawca wykaże się biegłą znajomością jęz. polskiego. Nie uwzględnia się faktu, że osoby zainteresowane repatriacją często przez dziesięciolecia funkcjonowały w innej rzeczywistości językowo-kulturowej i nawet, gdy kultywowały polską mowę, mogą mieć trudności w zachowaniu biegłości w posługiwaniu się jęz. polskim - dodał Bodnar.

W jego ocenie, należy doprecyzować przepisy obowiązującej ustawy tak, aby osoby, które chcą potwierdzić polskie pochodzenie, wiedziały, jakie konkretnie przesłanki muszą spełnić i czego oczekiwać od nich będzie organ prowadzący postępowanie. "Pożądaną zmianą byłoby przy tym całkowite zniesienie obowiązku wykazywania przez wnioskodawcę swojego związku z polskością" - podkreślił RPO. Według niego prawo do repatriacji powinno bowiem przysługiwać także tym osobom polskiego pochodzenia, które z różnych przyczyn takiego związku nie mają lub nie są w stanie go wykazać.

RPO uważa, że osoby, które przyjadą do Polski w ramach repatriacji, należy objąć kompleksowym i zindywidualizowanym programem integracyjnym. Program taki powinien uwzględniać naukę jęz. polskiego lub doskonalenie jego znajomości, a także pomoc w aktywizacji zawodowej, dostosowaną do indywidualnych potrzeb i możliwości repatrianta.

Należy też przyjrzeć się obecnym formom pomocy dla repatriantów, zwłaszcza co do aktywizacji zawodowej. Obecna ustawa skupia się w zasadzie wyłącznie na refundowaniu kosztów ponoszonych czy to przez repatrianta na podnoszenie kwalifikacji zawodowych, czy też przez pracodawcę w związku z przeszkoleniem repatrianta lub utworzeniem dla niego stanowiska pracy. Według RPO repatriant wymaga bardziej zindywidualizowanego wsparcia, polegającego też na aktywnym poszukiwaniu zatrudnienia i pomocy w korzystaniu ze wszystkich dostępnych instrumentów rynku pracy. Dodał, że takie programy integracyjne są realizowane wobec cudzoziemców, którzy uzyskali w Polsce status uchodźcy.

"Mam nadzieję, że władze publiczne ostatecznie sprostają oczekiwaniom społecznym, zwłaszcza oczekiwaniom Polaków na Wschodzie i otworzą się na repatriantów, a poprzez zmianę ustawy o repatriacji ułatwią im powrót do kraju" - zakończył Bodnar.

MSZ i MSW w poniedziałek nie odniosły się do listu RPO.

"W ciągu 100 pierwszych dni rząd PiS przedstawi m.in. projekt nowej ustawy o repatriacji" - powiedział PAP Michał Dworczyk (PiS), który zajmuje się tą kwestią. Dodał, że projekt ten będzie oparty głównie na projekcie obywatelskim.

Podkreślił, że główna odpowiedzialność za repatriację powinna spoczywać na władzach centralnych, a nie być przerzucona na samorządy. "Ten model się nie sprawdził" - ocenił. Dodał, że obecne przepisy ws. repatriacji w ub.r. "zmiażdżył raport NIK".

"Jeśli procedury są czasem bezduszne i nie biorą pod uwagę sytuacji danej osoby, to rzeczywiście warto je zmieniać na bardziej elastyczne; choć nie można popaść w drugą skrajność" - tak Dworczyk skomentował propozycje RPO. Przyznał, że podstawowa znajomość jęz. polskiego jest potrzebna repatriantowi choćby po to, by mógł się on od razu po przyjeździe komunikować w przynajmniej podstawowych sprawach.(PAP)