"Musimy się zastosować do wyroku Sądu Najwyższego, ale ja go nie szanuję. Nie szanuję tej decyzji" - powiedział Erdogan dziennikarzom. Premier uznał, że decyzja ta jest pogwałceniem tureckich "wartości narodowych", a sąd powinien był odrzucić wniosek o odblokowanie mikroblogu "z przyczyn proceduralnych".

"Nasze wartości moralne zostały wyszydzone (...). A przecież wszystko tam było (na Twitterze), wliczając w to inwektywy pod adresem premiera i ministrów" - dodał Erdogan.

Sąd Najwyższy Turcji uznał w środę, że decyzja o blokowaniu Twittera, którą rząd podjął dwa tygodnie wcześniej stanowi pogwałcenie wolności słowa i nakazał przywrócenie działania serwisu. Wcześniej sąd niższej instancji nakazał przywrócenie dostępu do Twittera, lecz władze uznały, że mają 30 dni na wykonanie polecenia, i zapowiedziały złożenie apelacji.

W czwartek rząd Turcji postanowił jednak zakończyć blokadę serwisu społecznościowego, który przestał działać w nocy z 20 na 21 marca.

Turecki urząd telekomunikacyjny (TIB) zablokował korzystanie z mikrobloga po atakach ze strony Erdogana, który oskarżył Twittera i serwis YouTube o propagowanie "sfałszowanych" nagrań audio sugerujących korupcyjne powiązania premiera. Nagrania te miały zaszkodzić wizerunkowi rządu przed wyborami lokalnymi 30 marca, które ostatecznie zakończyły się jednak zwycięstwem rządzącej AKP. Erdogan twierdził przed wyborami, że Twitter "zagraża bezpieczeństwu narodowemu". (PAP)