Na problem od lat zwracają uwagę organizacje pozarządowe. W ubiegłym roku Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Towarzystwo Dziennikarskie oraz Watchdog Polska alarmowały, że liczba skazań z art. 212 k.k. w ostatnich latach ponownie wzrasta. W 2015 r. z art. 212 par. 1 skazanych było 157 osób, w 2018 r. aż 221. Z kolei z art. 212 par. 2 liczba wzrosła z 70 w 2015 r. na 118 w 2018.

Artykuł 212 w paragrafie 1 stanowi, że "kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności."
Natomiast w paragrafie 2: "Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w par. 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku".
 

Czytaj: PiS: znieść art. 212 kk mówiący o pomówieniu m.in. za pomocą mediów>>
 

Niepotrzebne sankcje karne dla ochrony reputacji

-  Liczby te obrazują pewien trend coraz częstszego uciekania się do sankcji karnej w celu ochrony reputacji - wskazywały organizacje. Podkreślały, że utrzymywanie przestępstwa zniesławienia skutkuje efektem mrożącym i powstrzymuje dziennikarzy i blogerów (szczególnie działających na szczeblu lokalnych) od zabierania głosu w sprawach istotnych z punktu widzenia lokalnej społeczności.

Apelowały równocześnie do polskiego rządu o dekryminalizację zniesławienia i powoływały się przy tym na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach o zniesławienie przypominając, że wyroki te zostały połączone w grupę spraw Kurłowicz p. Polsce (skarga nr 41029/06), w której znajduję się sześć spraw o zniesławienie (w tym prowadzone przez HFPC sprawy Lewandowska-Malec p. Polsce i Maciejewski p. Polsce). 

 

Czym jest zniesławienie?

Działanie sprawcy w tym przypadku może przybrać różne formy, ale musi być swego rodzaju oceną postępowania pokrzywdzonego. Pomówienie musi odnosić się do postępowania (np. popełnienie przestępstwa, prowadzenie niemoralnego trybu życia) lub właściwości (np. alkoholizm, narkomania, zboczenie płciowe, choroba psychiczna, a w przypadku podmiotu zbiorowego – np. chaos organizacyjny, niekompetencja personelu), które mogą poniżyć daną osobę (a także podmiot zbiorowy) w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. 

Pomówienie może nastąpić bądź przez podanie pewnych informacji, choćby w postaci podejrzenia lub powtarzania pogłoski, czy to umyślnie przez pomawiającego zmyślonej, czy rzeczywiście krążącej, bądź w postaci skonkretyzowanego zarzutu. 

Co istotne, dla ziszczenia przesłanek pozwalających na postawienie zarzutu nie jest konieczne, by osoby, do których dotarły negatywne opinie, w nie uwierzyły. Wystarczy by pomawiający chciał lub godził się z tym, że jego słowa mogą wywołać taki skutek i wystarczy by nieprawdziwe treści zostały przekazane choćby jednej osobie, ale nie tylko pokrzywdzonemu. 

Może mieć też formę twierdzenia, jak i hipotezy czy pytania. Przy czym hipotezy czy pytania - mimo, że mogą być bardziej szkodliwe, są też - jak wynika z orzecznictwa sądów - trudniejsze w ocenie. 

 

Kara? Nawet więzienie

Jeśli pomawiające komentarze pojawiły się w internecie, ich autorowi poza grzywną bądź karą ograniczenia wolności grozi również kara pozbawienia wolności do roku, ponieważ swego czynu dokonał za pomocą środków masowego komunikowania (art. 212 par. 2 k.k.).

Co ważne prawdziwość komentarza nie wyklucza odpowiedzialności. W myśl art. 213 par. 1 k.k. jeżeli zarzut jest prawdziwy - nie dochodzi do pomówienia, ale "prawdziwość" musi udowodnić pomawiający. Ważne też, w jakiej sytuacji rzucał swoje oskarżenia. Jeśli uczynił to w prywatnej rozmowie czy wąskim gronie znajomych, wówczas w przypadku, gdy adresat wypowiedzi oskarży go o pomówienie, wystarczy dowód, że komentarz lub oskarżenie jest prawdziwe.  Konieczne jest zatem przeprowadzenie tzw. „dowodu prawdy” w ramach procesu o pomówienie i dowiedzenie, że stawiany zarzut odpowiadał rzeczywistości.

Jeśli natomiast informacja została opublikowana w internecie (lub w inny sposób została upubliczniona) to oznacza, że czyn popełniony został publicznie. W takiej sytuacji – nawet jeżeli oskarżenie jest prawdziwe – pomawiający nie tak łatwo uniknie kary. Stanie się to tylko wtedy, gdy zarzut (zgodnie z art. 213 par. 2 k.k.):

  • dotyczy postępowania osoby pełniącej funkcję publiczną lub
  • służy obronie społecznie uzasadnionego interesu.

Jeżeli natomiast zarzut dotyczy życia prywatnego lub rodzinnego, dowód prawdy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy ma on zapobiec niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia człowieka albo demoralizacji małoletniego.

Osoba pomawiana nie musi być wymieniona z imienia i nazwiska. Wystarczające jest natomiast takie podanie jej cech, że dla nikogo nie będzie problemem rozszyfrowanie o kogo konkretnie chodzi. Często wynikać to też będzie z kontekstu wypowiedzi.

Krytyka? Dozwolona

Warto pamiętać przy tym o art. 41 prawa prasowego zgodnie, z którym "publikowanie zgodnych z prawdą i rzetelnych sprawozdań z jawnych posiedzeń Sejmu, Senatu i organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego oraz ich organów, a także publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen dzieł naukowych lub artystycznych albo innej działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy realizacji zadań określonych w art. 1 i pozostaje pod ochroną prawa; przepis ten stosuje się odpowiednio do satyry i karykatury”.

Przedmiotem krytyki może być przy tym każdy przejaw życia społecznego, a jej granicą jest ogół przyjętych i akceptowanych norm społecznych. Przy czym - art. 12 ust. 1 pkt 1 prawa prasowego - dziennikarz jest obowiązany zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.