W środę, w drugim dniu posiedzenia komisji omawiającej prezydencki projekt nowej ustawy o Sądzie Najwyższym posłowie rozpoczęli prace nad II rozdziałem projektu dotyczącym organów SN. We wtorek wieczorem i w nocy przedyskutowali pierwszy rozdział proponowanej ustawy: Przepisy ogólne.

Posłowie opozycji wskazywali, ze art. 11 projektu stanowi "obejście konstytucji" i stanowi furtkę do skrócenia kadencji I prezes SN. Zgodnie z tym zapisem m.in. I prezes SN "jest powoływany przez Prezydenta RP na sześcioletnią kadencję spośród pięciu kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne sędziów SN i może zostać ponownie powołany tylko raz". "Osoba powołana na stanowisko I prezesa SN może zajmować to stanowisko tylko do czasu przejścia w stan spoczynku, przeniesienia w stan spoczynku albo wygaśnięcia stosunku służbowego sędziego SN" - głosi propozycja.

Zapis skrytykowali przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Podnosili, że artykuł ten narusza konstytucyjną zasadę niezawisłości sędziów i sześcioletnią kadencję prezesa, gdyż pozwala on zajmować stanowisko prezesa tylko do czasu przejścia lub przeniesienia w stan spoczynku. Przedstawiciel Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Waldemar Żurek ocenił, że skrócenie kadencji I prezes SN "jest rażącym złamaniem konstytucji".

Prezydencka minister Anna Surówka-Pasek broniła tych zapisów przypominając, ze według opinii ekspertów I prezes SN nie tylko w momencie wyboru, ale też przez całą kadencję musi mieć pełnię praw sędziowskich. Jak dodała, jeśli je utraci, m.in. przez osiągniecie wieku przyjścia w stan spoczynku, czy przestanie być sędzią SN, to ten walor traci.

Ostatecznie poprawka opozycji została odrzucona. Komisja poparła art. 11 projektu - w wersji, która trafiła do Sejmu - 13 głosami za, sześcioma przeciw i przy dwóch wstrzymujących się.

"Głosujecie jak kukiełki (...), to co do tej pory robicie, to jest pozorowanie debaty" - ocenił Janusz Sanocki (niez.). (PAP)