Aktem oskarżenia objęta została także notariusz oraz dwie pracownice kancelarii notarialnej, którym zarzucono przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków oraz poświadczenia nieprawdy. Notariusz oskarżona została także o pomoc w oszustwa.

Głównej oskarżonej grozi do 15 lat więzienia, notariusz - do 10 lat, a pozostałym - do pięciu lat pozbawienia wolności. Akt oskarżenia w tej sprawie Prokuratura Rejonowa Łódź-Śródmieście skierowała już do Sądu Okręgowego w Łodzi - powiedział w piątek rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.

Zawiadomienie w tej sprawie złożyła, mieszkająca w Warszawie, 84-latka podejrzewając, że jej 89-letnia kuzynka z Łodzi - majętna wdowa po pracowniku naukowym - mogła paść ofiarą oszustów. Kobieta od kilku miesięcy nie mogła dodzwonić się do kuzynki, a telefon odbierała nieznana jej kobieta, która przekonywała, że 89-latka śpi bądź nie ma jej w domu.

Jan Grajewski,Lech Krzysztof Paprzycki,Sławomir Steinborn
 
Kodeks postępowania karnego. Komentarz>>>

Dodatkowo w warszawskim mieszkaniu należącym do wdowy, w którym znajdowały się cenne przedmioty, wymieniono zamki, a z relacji sąsiadów wynikało, że pojawiły się tam obce osoby, które wyniosły z niego "wypchane torby".

Kiedy łódzka policja - po zawiadomieniu - próbowała przesłuchać 89-latkę, okazało się, że logiczny kontakt z nią jest niemożliwy. Kolejne przesłuchanie odbyło się już w obecności psychologa i psychiatry. W pierwszych zeznaniach kobieta zaprzeczała, aby kogokolwiek upoważniła do dysponowania majątkiem.

Według ustaleń prokuratury okazało się jednak, że po śmierci męża bardzo zbliżyła się do niej 61-letnia sąsiadka. Z własnej inicjatywy zaczęła opiekować się starszą panią i pomagać jej w załatwianiem spraw majątkowych. W formie aktów notarialnych, w sierpniu i we wrześniu 2014 r., w mieszkaniu kobiety i przy udziale kancelarii notarialnej, spisano trzy pełnomocnictwa.

Jedno upoważniało 61-latkę do opieki (z datą o 2 lata wcześniejszą), a dwa kolejne do zarządzania i administrowania, a także załatwiania wszystkich spraw związanych z mieszkaniami w Łodzi i w Warszawie. Dzięki tym pełnomocnictwom opiekunka mogła występować w sprawach osobistych i majątkowych, odbierać przesyłki pieniężne czy występować przed wydawnictwem, od którego 89-latka otrzymywała tantiemy.

We wrześniu 2014 r. przed tym samym notariuszem sporządzony został testament, na mocy którego 61-latka stała się jedyną spadkobierczynią. Chodziło przede wszystkim o dwa mieszkania warte w sumie niemal 800 tys. zł. Ustalono też, że 1,5 roku wcześniej opiekunka uzyskała upoważnienie do rachunku bankowego starszej pani. Od tego czasu z jej konta wypłaciła ponad 350 tys. zł, z czego niemal 200 tys. - według śledczych - przywłaszczyła i uczyniła sobie z tego przestępstwa stałe źródło dochodu.

Wszystkie akty notarialne podpisane zostały przez 89-latkę poprzez naniesienie tuszowego odcisku palca. "Z opinii biegłych wynika, że kobieta w chwili sporządzenia aktów notarialnych nie była zdolna do wyrażania woli i kierowania postępowaniem, ani też do podejmowania decyzji, dotyczących rozporządzenia majątkiem, i uczestniczenia w czynnościach urzędowych, w tym do podpisywania pełnomocnictw" - wyjaśnił Kopania.

Także przesłuchani w śledztwie świadkowie, w tym zajmujący się pokrzywdzoną lekarz, rehabilitant i dwie inne opiekunki, potwierdzili, że logiczny kontakt ze starszą panią jest wręcz niemożliwy. Na wniosek prokuratora sądy zdecydowały o całkowitym ubezwłasnowolnieniu staruszki i ustanowieniu dla niej opiekuna prawnego.

61-latka, która została oskarżona o oszustwo, przywłaszczenie i posługiwania się dokumentami zawierającymi poświadczenie nieprawdy, w śledztwie nie przyznała się do winy. Mówiła, że wcześniej starała się o podpisanie aktów notarialnych przez innych notariuszy, ale jej odmówili. Utrzymywała, że pieniądze wypłacała z konta na prośbę podopiecznej i rzekomo jej przekazywała, ale tego - według prokuratury - nie potwierdzają dowody. Prokurator zastosował wobec niej dozór policyjny, nakazał jej opuszczenie mieszkania pokrzywdzonej i zakazał kontaktowania się z nią.

Zarzuty w tej sprawie usłyszała także notariusz, zastępcy notariusza i pracownica biurowa kancelarii. Śledczy uznali, że pomimo kilkukrotnych kontaktów z 89-latką, które świadczyły, że nie jest ona w stanie składać oświadczeń woli i zrozumieć treści podpisywanych aktów notarialnych, potwierdzano w nich, że jest ona zdolna do uczestniczenia w czynnościach i podejmowania decyzji. Także te oskarżone nie przyznały się do winy.

Według Kopani niezależnie od postępowania karnego prokurator skierował do sądu pozwy o unieważnienie testamentu i wystawionych pełnomocnictw. (PAP)

szu/ ann/