Projekt zmian w ustroju sądów powszechnych wniósł do Sejmu prezydent Bronisław Komorowski. Nowela powstała jako odpowiedź na spór wywołany reorganizacją sądów rejonowych na przełomie 2012 i 2013 r. dokonaną przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. W życie weszło wtedy jego rozporządzenie, które spowodowało, że 79 najmniejszych sądów rejonowych zostało wydziałami zamiejscowymi innych sądów rejonowych. Obecnie, w ciągu pół roku, przywróconych zostanie co najmniej 41 spośród tych sądów.
Więcej: MS: większość małych sądów przywrócimy z początkiem 2015 r.>>>

Resort sprawiedliwości, znosząc małe sądy rejonowe, argumentował, że budżet państwa oszczędzi m.in. na pensjach prezesów tych sądów, którzy staną się teraz szeregowymi sędziami. Reforma wywołała jednak protesty m.in. samorządów, które podkreślały wagę i rolę małych sądów w lokalnych społecznościach.

Przeciwko reformie Gowina opowiedziała się cała sejmowa opozycja oraz koalicyjny PSL, który poparł obywatelski projekt ustawy o okręgach sądowych, który miał przywrócić stan sprzed reformy Gowina. Zapis ustawy pozwalający ministrowi tworzyć i znosić sądy za pomocą rozporządzenia został zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego. Na rozprawie skarżący argumentowali, że skala dokonanych zmian pokazała, jak dalece władza wykonawcza może ingerować w strukturę władzy sądowniczej. W marcu 2013 r. TK uznał jednak, że takie uprawnienie ministra nie łamie konstytucji, bo rząd - w imię zapewnienia dostępu do sądu - ma prawo do takiej ingerencji.

Obywatelska ustawa popierana przez wszystkie kluby poza PO została uchwalona, ale pod koniec czerwca zeszłego roku zawetował ją prezydent. Weto zostało podtrzymane, ale jednocześnie prezydent skierował do Sejmu własny projekt zmian w ustroju sądów powszechnych, który pozwala ministrowi sprawiedliwości przywrócić większość zniesionych sądów rejonowych. Ustawa została uchwalona, Bronisław Komorowski złożył swój podpis pod nią w końcu marca.

Według ustawy sąd rejonowy ma być powoływany dla obszaru jednej lub większej liczby gmin zamieszkanych przez 50 tys. osób - tam, gdzie rocznie wpływa minimum 5 tys. spraw. Sąd mógłby być także fakultatywnie utworzony dla obszaru zamieszkanego przez mniejszą liczbę ludności, jeśli liczba wpływających rocznie spraw wynosiłaby co najmniej 5 tys.

Według szacunków Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" dzięki tej ustawie mogłoby zostać przywróconych nawet 58 z 79 sądów zniesionych przez reformę Gowina; "obligatoryjna reaktywacja" ma dotyczyć 41 sądów, zaś fakultatywna kolejnych 17.

Zgodnie z wchodzącą w życie nowelizacją minister sprawiedliwości będzie miał od wtorku pół roku na wydanie aktów wykonawczych dostosowujących strukturę sądownictwa do kryteriów określonych w nowelizacji. Minister może też powołać pełnomocników do działań organizacyjnych i administracyjnych związanych z utworzeniem sądów.

Reorganizacja sądownictwa wywołała też w zeszłym roku kontrowersje wśród sędziów orzekających w sądach rejonowych, które stały się oddziałami zamiejscowymi innych sądów. Część z nich, prawie 140 z 500 sędziów, którzy znaleźli się w takiej sytuacji, najpierw zaskarżyło decyzje o przeniesieniu, a następnie postanowiło powstrzymać się od orzekania, nie byli bowiem pewni swego statusu. Wskazywali, że akty przeniesienia ich do oddziałów zamiejscowych zostały podpisane nie przez ministra, a przez różnych wiceministrów sprawiedliwości.

Wątpliwości prawne wywołały decyzje sądów odwoławczych, które w niektórych sprawach stwierdzały, że sąd, w osobie sędziego z oddziału zamiejscowego przeniesionego przez wiceministra, był "nienależycie obsadzony". W styczniu Sąd Najwyższy rozstrzygnął, że tylko minister sprawiedliwości ma prawo podpisywać decyzje o przeniesieniu i nie mogą tego robić wiceministrowie. Zarazem - aby nie trzeba było uchylać miliona wyroków wydanych przez wadliwie przeniesionych sędziów - SN podkreślił, że uchwała nie obowiązuje z mocą wsteczną, lecz od daty jej wydania.(PAP)