Wał przeciwpowodziowy na Wiśle w rejonie ul. Nowohuckiej w Krakowie pękł w nocy z 18 na 19 maja 2010 r. Woda zalała kilka firm, ogródki działkowe, Wojewódzką Bazę Przeciwpowodziową i okoliczne ulice. Ewakuowano kilkaset osób.
O pęknięciu wału zrobiło się głośno, bo przy tej okazji wojewoda małopolski Stanisław Kraciak zarzucił prezydentowi Krakowa Jackowi Majchrowskiemu zaniedbania w walce z powodzią - m.in. zaniechanie monitorowania i zabezpieczania wałów. Obaj panowie byli rywalami w walce o prezydenturę Krakowa.
Miasto odpierało zarzuty wojewody twierdząc, że ten odcinek wałów podlega Małopolskiemu Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych - jednostce podporządkowanej marszałkowi województwa i wykonującej zadania zlecone rządu. Z kolei Zarząd Melioracji twierdził, że wał przy ul. Nowohuckiej znajduje się w administracji Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej.
Ostatecznie remont uszkodzonego wału przeprowadziła jednak gmina, środki na ten cel – 1 mln 740 tys. zł - pochodziły z rezerwy celowej budżetu państwa na usuwanie skutków klęsk żywiołowych.
„Satysfakcjonuje mnie wyrok NSA, potwierdzający moje wątpliwości, czy aby na pewno to samorząd ma w obowiązku dbanie o stan wałów” – komentuje prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. „Jednak nie żałuję mojej decyzji, by mimo wątpliwości zdecydować się na dobrowolne przejęcie uszkodzonego w czasie powodzi wału i naprawienie go. Bezpieczeństwo mieszkańców jest znacznie ważniejsze niż udowodnienie swojej racji” - dodał.(PAP)