Zdaniem HRW, UE i jej rządy popełniają błąd, uprawiając zakulisową politykę "cichego dialogu" na temat praw człowieka, zamiast wywierać realną presję na rządach odpowiedzialnych za łamanie praw człowieka.
Podobna krytyka spotkała także sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna, któremu organizacja HRW zarzuciła przedkładanie dialogu i współpracy nad politykę presji, która może doprowadzić do zmian. Dostało się też USA i prezydentowi Barackowi Obamie za brak energicznej interwencji wobec Chin, Indii czy Indonezji.
"Rutynowe deklaracje w obronie dialogu i współpracy z represyjnymi rządami zbyt często służą jedynie jako wymówka, by wytłumaczyć brak działań wobec łamania praw człowieka" - powiedział w Brukseli dyrektor wykonawczy Human Rights Watch Kenneth Roth.
Jak dodał, te rzekome "konstruktywne dialogi" są coraz bardziej rozpowszechnioną tendencją nie tylko w UE, ale i na świecie. Najlepszym przykładem tej tendencji - wskazał - jest przyjęcie w poniedziałek z wizytą w Brukseli przez przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso prezydenta Uzbekistanu Isłama Karimowa, oskarżanego m.in. o stosowanie okrutnych tortur w więzieniach.
Raport piętnuje też "przymilanie się" państw Zachodu do afrykańskich autokratów oraz "niemal uniwersalne tchórzostwo zamanifestowane wobec rosnących zamachów Chin na podstawowe wolności". "Jeśli UE chce być silna, to nie może unikać presji wobec rządów Rosji, Chin czy państw Europy Wschodniej i Azji Środkowej" - powiedział Roth.
Chwaląc np. UE za zdecydowane potępienie powyborczych represji reżimu prezydenta Alaksandra Łukaszenki wobec białoborskiej opozycji, Roth wyraził opinię, że unijne sankcje wobec przedstawicieli reżimu powinny były zostać natychmiast przywrócone.
Liczący ponad 600 stron raport ocenia sytuację ponad 90 państw na świecie. Zdaniem HRW, choć w Rosji jest "większe otwarcie" na międzynarodową współpracę w dziedzinie praw człowieka, to ogólny klimat w kraju, jeżeli chodzi o prawa człowieka, jest "głęboko negatywny". W raporcie znalazła się też krytyka Ukrainy, a zwłaszcza jej prawa azylowego i sytuacji imigrantów przetrzymywanych w bardzo złych warunkach.
Zdaniem autorów raportu, UE traci wiarygodność jako podmiot, tradycyjnie zabiegający o prawa człowieka, także z powodu problemów z łamaniem praw człowieka wewnątrz swych własnych granic. Raport wskazuje na dyskryminację i rosnącą nietolerancję wobec imigrantów, Romów i muzułmanów.

Z Brukseli Inga Czerny (PAP)