Jak mówiła Kopacz na konferencji prasowej, jeśli projekt zyska akceptację wicemarszałków Sejmu, wówczas zostanie zgłoszony jako projekt prezydium; jeśli nie - wówczas marszałek zwróci się do klubu PO, by złożył go jako propozycję poselską.

Marszałek podkreśliła, że choć podstawą pracy poselskiej jest praca w komisjach, to równie istotna jest aktywność na sali plenarnej, zwłaszcza podczas ważnych debat. Dodała, że nawet podczas poważnych debat zdarzała się „żenująco niska frekwencja”, choć debaty te poprzedzone były „wielką burzą polityczną”. „Wszystkie kluby mówiły: +to jest ważne+, spierały się niekiedy niezbyt starannie dobierając słowa, a potem się okazywało, że zainteresowanie na sali było żadne. Wszyscy tłumaczyli to tym, że w tym czasie odbywały się komisje" - mówiła Kopacz.

"Dzisiaj daję więc szansę posłom: uczestniczcie w tym, co jest ważne na sali plenarnej, zadajcie pytania, które nie są limitowane jeśli chodzi o debaty, ale też uczestniczcie w pracach komisji - nie powierzchownie, ale dogłębnie, bez ograniczenia czasu" - dodała marszałek.

Zwróciła przy tym uwagę, że często również sami posłowie narzekają na to, że projekty ustaw zbyt długo czekają na zakończenie prac w komisjach. Zdaniem marszałek należy stworzyć takie warunki, by komisje mogły pracować tak długo jak potrzebują i nie musiały przerywać pracy np. dlatego, że sala obrad jest zarezerwowana na posiedzenie innej komisji.

Jak dodała, w kwestii zmian w regulaminie liczy szczególnie na poparcie posłów, którzy ubolewają nad tym, że projekty zbyt długo leżą w komisjach. (PAP)