Ponadpartyjna ustawa imigracyjna została zatwierdzona we wtorek wieczorem (w środę w nocy czasu polskiego) stosunkiem 13 do 5 głosów.

Do wyjściowego projektu senatorowie przyjęli bardzo wiele poprawek, ale - co najważniejsze dla Polski - w liczącej prawie 900 storn ustawie nie zmieniono zapisów dotyczących zmiany kryteriów programu o ruchu bezwizowym (Visa Waver Program) tak, by mogła do niego dołączyć Polska. To oznaczałoby przełom w trwających od lat dyplomatycznych zabiegach, by polscy turyści, tak jak większość obywateli Unii Europejskiej, mogli podróżować bez wiz do USA. W przyjętej ustawie - jak potwierdziła PAP we wtorek wieczorem - wciąż jest zapis o podniesieniu z obecnych 3 proc. do 10 proc. maksymalnego limitu odmów wizowych, którego nie może przekraczać kraj ubiegający się o włączenie do programu bezwizowego.

By odrzucić obawy, że poprzez rozszerzenie VWP Stany Zjednoczone będą narażone na wzrost nielegalnej imigracji, ustawa przewiduje utworzenie biometrycznego systemu monitorowania turystów - kiedy wyjeżdżają, a nie tylko kiedy wjeżdżają do USA. Ma on służyć zapobieganiu nielegalnym przedłużeniom pobytu.

Przyjęcie ustawy w komisji i skierowanie jej do głosowania plenarnego w Senacie umożliwiło wycofanie się Demokratów z kontrowersyjnej poprawki ws. prawa do obywatelstwa dla imigrantów pozostających w homoseksualnych związkach z obywatelami USA. Ta poprawka, odrzucana przez Republikanów, najpewniej zostanie jednak ponownie zgłoszona podczas głosownia w Senacie.

Reforma systemu imigracyjnego, który nie był w USA gruntownie zmieniany od prawie trzech dekad, to jeden z priorytetów prezydenta Baracka Obamy na drugą kadencję. W opublikowanym wieczorem oświadczeniu Obama pogratulował senatorom, wyrażając przekonanie, że przyjęta ustawa jest w znacznym stopniu zgodna z jego propozycjami i "naprawi zepsuty system imigracyjny USA".

"Żaden z członków komisji nie uzyskał wszystkiego, co chciał, ja też nie. Ale wszyscy jesteśmy winni amerykanom, by na koniec uzyskać jak najlepszy z możliwych rezultat" - powiedział Obama. Wyraził nadzieję, że w dalszym procesie legislacyjnym ustawa zostanie jeszcze poprawiona.

Projekt całościowej reformy imigracyjnej został zgłoszony przez grupę ośmiu prominentnych senatorów, pochodzących z obu partii. Prasa nazwała tę grupę "bandą ośmiu" (Gang of Eight). Jej nieformalnym liderem jest Demokrata z Nowego Jorku Charles Schumer; to on zabiegał o włączenie do reformy polskiego wątku.

Głównym celem obszernej reformy jest z jednej strony umożliwienie nielegalnym imigrantom, których liczbę szacuje się w USA na 11 mln, zalegalizowania pobytu, a następnie także na uzyskania obywatelstwa. Z drugiej strony reforma ma naprawić system legalnej imigracji, tak by w przyszłości przyjmować do USA obcokrajowców, uwzględniając ich zawodowe kwalifikacje i potrzeby rynku.

We wtorek, na kilka godzin przed ostatecznym głosowaniem w komisji, senatorowie zgodzili się na kompromisową poprawkę, by zwiększyć pulę wiz dla wysoko wykwalifikowanych technicznie pracowników z 65 tys. rocznie do 110 tys., z możliwością dalszego wzrostu do 180 tys. w zależności od poziomu bezrobocia.

Uzyskanie obywatelstwa będzie trudnym i długim (minimum 13-letnim) procesem, uzależnionym od spełnienie rygorystycznych warunków (m.in. zapłacenie kar, podatków, niekaralność czy nauka języka angielskiego). Ponadto o legalizację pobytu będą mogli wystąpić ci nielegalni imigranci, którzy byli w USA przed 31 grudnia 2011 roku. Republikanie wymusili, by całą reformę uzależnić od uszczelnienia granicy z Meksykiem, na co Ministerstwo Bezpieczeństwa Krajowego dostałoby nawet 6,5 mld dolarów w ciągu 10 lat od przyjęcia ustawy. Dokument przewiduje także kontrole i surowsze sankcje wobec firm, które zatrudniają ludzi bez zezwolenia na pracę.

Szybsze procedury na uzyskanie obywatelstwa ustawa przewiduje dla młodych nielegalnych imigrantów, którzy do USA trafili jeszcze jako dzieci.

Perspektywa przyspieszenia reformy pojawiła się po listopadowych wyborach prezydenckich. Aż 7 na 10 Latynosów głosowało w nich na kandydata Demokratów Baracka Obamę. Wyciągając wnioski ze sromotnej porażki wyborczej, wielu Republikanów otworzyło się na reformę imigracyjną. Jednak część Republikanów, zwłaszcza tych związanych z Tea Party, wciąż uważa, że reforma przysporzy wyborców Demokratom i zachęci dalsze osoby do nielegalnego przyjazdu do USA. Dlatego wynik prac legislacyjnych nad reformą imigracyjną jest wciąż trudny do przewidzenia, zwłaszcza w Izbie Reprezentantów.

Autorzy ustawy przyznają, że po jej przyjęciu w Senacie, nastąpi "wielotygodniowych" debat nad tym projektem w Izbie Reprezentantów, gdzie większość mają Republikanie. Niektórzy z nich, niechętni reformie, podnosili nawet argument zamachów bombowych na mecie maratonu w Bostonie, o które oskarżono pochodzących z rodziny czeczeńskich imigrantów braci Carnajewów. by odłożyć reformę imigracyjną.

Z Waszyngtonu Inga Czerny (PAP)