Do zatrzymań doszło we wtorek rano na terenie całego kraju. "Wśród zatrzymanych są wiceprezes Głównego Urzędu Statycznego, pracownik Centrum Informatyki Statystycznej, naczelnik Wydziału Zamówień Publicznych w Biurze Dyrektora Generalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i 15 przedstawicieli firm informatycznych" - powiedział PAP rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.
"Prowadzone przez wydział ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji śledztwo dotyczy przyjmowania korzyści majątkowych przez osoby pełniące funkcje publiczne w CPI d. MSWiA oraz KGP w związku z prowadzeniem postępowań o zamówienie publiczne, jak też +prania pieniędzy+ pochodzących z łapówek" - poinformował PAP rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Zbigniew Jaskólski.
Dodał, że w toku śledztwa ujawniono dowody wskazujące na podejrzenie popełnienia przestępstw związanych z przeprowadzeniem zamówień publicznych w innych instytucjach państwowych, w tym MSZ i GUS. Wśród zatrzymanych są przedstawiciele firm informatycznych i osoby, które pełniły lub pełnią funkcje publiczne.
Funkcjonariusze CBA przeszukali 48 różnych firm i mieszkań. Według portalu tvn24.pl wkroczyli oni do siedziby spółki CAM Media, która organizowała konferencje związane z polską prezydencją w Unii Europejskiej. "Wprost" kilka miesięcy temu ujawnił, że zdymisjonowany minister transportu Sławomir Nowak utrzymuje bliskie stosunki z właścicielem firmy CAM Media, a firma realizowała wiele zleceń na rzecz administracji rządowej. Z kolei według RMF FM agenci CBA przeszukali także mieszkanie byłego wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Witolda Drożdża.
"Zarząd spółki informuje, że postępowanie, w ramach którego dokonano czynności, nie jest w jakimkolwiek stopniu związane z CAM Media SA" - głosi oświadczenie zarządu CAM Media przekazane we wtorek wieczorem PAP. Podkreślono w nim, że śledztwo prokuratury nie pozostaje w jakimkolwiek związku ze spółką, nie jest też związane w jakimkolwiek stopniu z byłym ministrem transportu Sławomirem Nowakiem. "Spółka CAM Media nie jest z prowadzonym przez prokuraturę postępowaniem, instytucjami czy osobami z nim związanymi, powiązana ani kapitałowo, ani też personalnie" - dodano w tym oświadczeniu.
"Do dnia dzisiejszego przedstawiono zarzuty 17 osobom, a podejrzenie popełnienia przestępstwa dotyczyło 38 postępowań o zamówienie publiczne przeprowadzanych w CPI oraz 89 postępowań przeprowadzanych w KGP o łącznej wartości zamówień przekraczającej 1,5 mld zł" - powiedział  rzecznik prokuratury apelacyjnej.
Po zatrzymaniu naczelnika Wydziału Zamówień Publicznych w Biurze Dyrektora Generalnego MSZ rzecznik tego resortu Marcin Wojciechowski zapewnił PAP, że MSZ "całkowicie współpracuje" z CBA i prokuraturą.

Do pierwszych zatrzymań w śledztwie doszło w październiku 2011 roku - CBA zatrzymało siedem osób, z których sześć usłyszało zarzuty. Aresztowano wówczas byłego dyrektora CPI MSWiA Andrzeja M., jego żonę oraz Janusza J., szefa firmy podejrzanego o wręczenie mu łapówki za wygraną w przetargu dotyczącym informatyzacji resortu. To oni usłyszeli najpoważniejsze zarzuty: M. i J. dotyczące przyjęcia i wręczenia łapówki w wysokości 211 tys. zł (grozi za to do 12 lat więzienia), a żona byłego dyrektora - prania brudnych pieniędzy, czyli ukrywania łapówki. Grozi za to do 10 lat więzienia.
Zarzuty w tej sprawie usłyszeli też zastępca M. - Piotr K., pracownica wydziału promocji projektów informatycznych w dawnym MSWiA oraz członek rodziny M. Jak informował Waldemar Tyl, wiceszef warszawskiej prokuratury apelacyjnej, na przełomie 2011 i 2012 roku prokuratura rozszerzyła zarzuty postawione dotąd w tej sprawie; dotyczą one już kilkumilionowych łapówek.
W styczniu 2012 roku zatrzymano dwie kolejne osoby - b. dyrektorów sprzedaży z międzynarodowych korporacji informatycznych: IBM i HP. Oni również zostali aresztowani.

B. dyrektor CPI MSWiA Andrzej M. i jego zastępca pracowali w ministerstwie w latach 2008-2010; byli oddelegowani z Komendy Głównej Policji i do chwili zatrzymania pracowali tam w biurach logistycznych. M. został zwolniony z MSWiA w 2010 r. przez ówczesnego szefa resortu Jerzego Millera.