Do odrzucenia prezydenckiego weta w 240-miejscowym parlamencie potrzeba co najmniej 121 głosów. Koalicja złożona z Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP) i zrzeszającego bułgarskich Turków Ruchu na rzecz Praw i Swobód (DPS) dysponuje 120 głosami.

Za nowelą opowiedziało się 114 deputowanych BSP i DPS, podczas gdy 91 deputowanych nacjonalistycznej Ataki i centroprawicowej GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) byłego premiera Bojko Borysowa zagłosowało przeciw.

W głosowaniach wymagających absolutnej większości koalicja mogła dotychczas liczyć na poparcie Ataki, chociaż formalnie partia ta dystansuje się od obozu władzy. Jednak w środę nacjonaliści nie poparli zmian w ustawie o cudzoziemcach. Przewidują one możliwość otrzymania prawa stałego pobytu w Bułgarii za zdeponowanie w banku co najmniej 1 mln lewów (ok. 500 tys. euro) oraz uzyskania bułgarskiego obywatelstwa po upływie roku i zdeponowaniu kolejnego miliona lewów. Nowelizacja objęłaby obywateli krajów spoza UE.

Wywodzący się z centroprawicy prezydent Rosen Plewnelijew zawetował zmiany argumentując, że przy nadawaniu bułgarskiego obywatelstwa nie wolno kierować się wyłącznie względami finansowymi.

Lider Ataki Wolen Siderow podkreślił, że jego partia kategorycznie sprzeciwia się ułatwieniom w procedurze przyznawania obywatelstwa. W październiku Ataka przeforsowała w parlamencie uchwałę o przedłużeniu moratorium na sprzedaż ziemi rolnej cudzoziemcom, w tym obywatelom UE.

Koalicja może zaproponować kolejne zmiany w ustawie po upływie co najmniej sześciu miesięcy. Władze argumentują, że przyznawanie obywatelstwa za pieniądze pomoże przyciągnąć do kraju inwestycje zagraniczne, które od początku bieżącego roku odnotowują spadek.

Z Sofii Ewgenia Manołowa (PAP)