"W pełni popieramy debatę na poziomie krajów UE i w Parlamencie Europejskim. Na tym etapie KE nie odgrywa bardzo aktywnej roli" - powiedział w poniedziałek w Brukseli rzecznik KE Ryan Heath, pytany o komentarz ws. piątkowego listu premiera Donalda Tuska. Zastrzegł jednak, że ważne jest, aby ludzie mieli podczas tej debaty dostęp do faktów o ACTA, które KE udostępnia.
Tusk poinformował w piątek, że wysłał list do przywódców ugrupowań z frakcji Europejskiej Partii Ludowej, do której w PE należy też PO, "z propozycją odrzucenia ACTA w tym kształcie, jaki został wynegocjowany przez Komisję Europejską" i przeprowadzenia "zdecydowanie głębszej debaty" niż dotychczas, która poprzedziłaby podjęcie pozytywnych decyzji "o jakichś regulacjach".
Odnosząc się do wcześniejszego etapu prac nad ACTA, rzecznik KE zaznaczył, że przy tego typu międzynarodowych negocjacjach jest "naturalne", że niektóre ze spotkań są zamknięte. "Ale staraliśmy się w pełni informować ludzi, mieliśmy wiele briefingów i debat w czasie sesji plenarnych PE. Część europosłów nie jest najwyraźniej w pełni usatysfakcjonowana tym procesem, ale wielu innych jest, więc ważne, aby ludzie widzieli różne perspektywy tej debaty" - dodał Heath.
Służby prasowe komisarza UE ds. handlu Karla De Guchta poinformowały PAP, że w najbliższym czasie będzie on dwukrotnie rozmawiał z eurodeputowanymi o ACTA. 29 lutego weźmie udział w pierwszej debacie w komisji PE ds. handlu międzynarodowego, prowadzącej konsultacje ws. ACTA przed ewentualną ratyfikacją umowy. De Gucht będzie też 1 marca uczestniczył w otwartych warsztatach na temat ACTA w PE.
Polski premier w liście do chadeckich liderów zastrzegł, że debata o ACTA nie powinna ograniczyć się do analizy poszczególnych jej przepisów, ale "winna mieć znacznie szerszy, ogólny zakres, obejmujący wszystkie aspekty związane z zagadnieniem praw własności intelektualnej". Jego zdaniem to właśnie PE jest najlepszym forum tej debaty.
Międzynarodowa umowa ACTA o zwalczaniu handlu artykułami podrabianymi, także piractwa w sieci, zawiera zapisy dotyczące ochrony własności intelektualnej, które - zdaniem krytyków - ograniczą swobodne funkcjonowanie internetu. KE podkreśla, że ACTA nie zmienia unijnych przepisów dotyczących ochrony własności intelektualnej, a jedynie wzmacnia ich egzekwowanie na poziomie międzynarodowym. Przekonuje, że jej wdrożenie nie będzie wiązać się z cenzurą internetu czy kontrolą osobistych komputerów na lotniskach.
Służby prawne PE oceniły, iż "wygląda na to, że międzynarodowa umowa ACTA nie nakłada na UE żadnych zobowiązań, które byłyby jawnie sprzeczne z prawami podstawowymi". Dodały, że kilka zapisów ACTA przewiduje przestrzeganie praw podstawowych przy wdrażaniu umowy. Mimo to od początku roku w PE rośnie grono jej przeciwników.
Szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPL) w Parlamencie Europejskim, Francuz Joseph Daul, mówił w ubiegłym tygodniu dziennikarzom, że "ACTA jest martwa". By umowa weszła w życie w Unii, musi ją ratyfikować PE, a także wszystkie kraje członkowskie.
Polska podpisała ACTA razem z 21 innymi krajami unijnymi 26 stycznia w Tokio. Nie podpisały jej jeszcze Cypr, Estonia, Niemcy, Holandia i Słowacja. Już wcześniej w Polsce rozpoczęły się protesty internautów przeciwko tej umowie, wkrótce do protestów przyłączyły się inne europejskie stolice.
Na wstrzymanie ratyfikacji ACTA zdecydowały się rządy Polski, Czech i Łotwy.
W grudniu ACTA podpisały Stany Zjednoczone, Australia, Kanada, Korea Płd., Japonia, Nowa Zelandia, Maroko i Singapur.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)