"Tolerancja dla tego rodzaju zachowań musi rodzić dalszą nienawiść i prowadzić do kolejnych przestępstw" - wskazali adwokaci.

W nocy z soboty na niedzielę po Paradzie Równości, która przeszła ulicami Warszawy, Biedroń zamieścił na swoim koncie na "Twitterze" wpis: "Zostałem właśnie pobity przez jakiegoś homofoba w centrum Warszawy". Poseł zgłosił policji pobicie. W tej sprawie zatrzymano dwie osoby: kobietę i mężczyznę. "Mężczyźnie przedstawiono zarzut naruszenia nietykalności cielesnej, a kobietę po przesłuchaniu w charakterze świadka, zwolniono do domu" - informowała policja.

"Zwracamy uwagę, iż przestępstwa popełniane z nienawiści, czy to na tle orientacji seksualnej, czy też z powodu przynależności etnicznej, światopoglądu lub wyznania, wymagają od państwa nie tylko pilnej reakcji aparatu ścigania, ale także działań w celu niwelowania źródeł tej nienawiści" - głosi przekazana we wtorek PAP uchwała komisji podpisana przez jej przewodniczącego mec. Mikołaja Pietrzaka.

Adwokaci dodali, że "przestępstwa popełniane na tle nienawiści do innych osób, należących do mniejszości, są szczególnie groźne dla demokracji i praw człowieka, dlatego też powinny stanowić przedmiot wnikliwego postępowania karnego".

"Niezbędna jest nie tylko reakcja potępiająca ataki na Roberta Biedronia, w tym w szczególności przeprowadzenie przez kompetentne władze śledztwa w sprawie ataku na osobę będącą funkcjonariuszem publicznym, ale także szeroko zakrojona edukacja w zakresie rozumienia praw mniejszości i ich akceptacji" - wskazała komisja przy NRA.

Parada Równości to coroczna manifestacja środowisk LGBT oraz sprzeciwiających się homofobii i dyskryminacji. Parady Równości odbywają się w Polsce od 2001 r. Tegoroczna według organizatorów zgromadziła kilka tysięcy uczestników. Podczas przemarszu policja nie odnotowała incydentów. Jak co roku uczestnicy Parady upominali się nie tylko o prawa osób LGBT (lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transseksualnych), ale o prawa wszystkich wykluczonych.(PAP)

mja/ bno/ mow/