Sąd uznał, iż skoro kobieta została już prawomocnie skazana w Austrii, może odbywać wyrok w Polsce. Dlatego postanowił przejąć wykonanie wyroku i odmówił wydania skazanej. Ponadto przebywająca w jednym z krakowskich szpitali kobieta nie wyraziła zgody na wydanie jej Austrii.
Austriackie media nazwały Bronisławę J. "najstarszą morderczynią". Posiadająca polskie i austriackie obywatelstwo Bronisława J. została w Austrii skazana na karę 18 lat pozbawienia wolności za zabicie przed czterema laty sąsiadki. Ofiara zginęła uderzona ponad 30 razy w głowę "tępym narzędziem".
Jak podawała austriacka prasa, skazana, żeby uniknąć kary, symulowała dolegliwości sercowe i to tak skutecznie, że zwolniono ją z więzienia po odbyciu niewielkiej części kary. Gdy na podstawie nowej ekspertyzy medycznej chciano z powrotem umieścić kobietę w więzieniu okazało się, że nie można jej znaleźć.
Córka Bronisławy J. informowała, że matka udała się na pielgrzymkę do Rzymu. Policja przypuszczała jednak, że "najstarsza morderczyni" w Austrii ukryła się w rodzinnej Polsce. Pod koniec listopada ubr. policja odnalazła ją w krakowskim szpitalu im. Babińskiego.
Krakowski sąd miał zadecydować o dopuszczalności wydania jej Austrii na podstawie ENA. Jak wynika z dokumentów, 84-letniej Bronisławie J. pozostało do odbycia 16 lat, trzy dni i osiem godzin kary. (PAP)