Rynki finansowe zareagowały na te informacji spadkiem kursu euro, a w górę poszły notowania franka. Po 17.00 za franka trzeba było zapłacić 3,69 zł. Tymczasem rano kosztował on nawet 3,61 zł.

Europejski Bank Centralny (EBC) zapewni bankom dodatkowe pieniądze, jeśli będą one im konieczne. Ponadto program skupowania obligacji będzie nadal realizowany - mówił na czwartkowej konferencji po posiedzeniu rady banku Trichet.

Jak się jednak niedługo po tym okazało, EBC skupował dziś irlandzkie i portugalskie obligacje, ale - jak poinformował Reuters - obecnie nie ma planów kupna innych obligacji.

Trichet dodał, że EBC będzie prowadził specjalne działania płynnościowe, których celem będzie obniżenie napięcia na rynkach finansowych w strefie euro. "Polityka monetarna w strefie euro jest dalej akomodacyjna" – powiedział szef EBC. Podkreślił jednak jednocześnie, że pomimo szczególnie wysokiej niepewności, co do sytuacji gospodarczej, "oczekiwania inflacyjne muszą pozostać w pełni zakotwiczone".

"Wciąż utrzymuje się ryzyko wzrostu inflacji. Dalej bardzo ważne jest, aby zapewnić, że wzrost inflacji nie przełoży się na efekty drugiej rundy" – powiedział.

Trichet przyznał, że gospodarka europejska znalazła się w okresie niepewności, wzrost jednak utrzymuje się w trzecim kwartale. "Pierwszy kwartał był niezwykle zmienny. Prawdą jest, że znajdujemy się w okresie niepewności, nie tylko w strefie euro, ale i w skali gospodarki światowej" – powiedział.

"Ze wszystkich informacji, jakimi obecnie dysponuję, wynika dalszy wzrost gospodarczy" – dodał.

Analityk DM BOŚ Marek Rogalski stwierdził, że „niestety, ale obawy sceptyków, iż EBC będzie dzisiaj dość zachowawczy, sprawdziły się".

Dodał, że podczas konferencji prasowej, Trichet nie ogłosił dodatkowego programu wykupu obligacji zagrożonych krajów (PIIGS: Portugalii, Irlandii, Włoch, Grecji i Hiszpanii), na co liczyli inwestorzy.

"Dzisiaj nie padły też słowa na temat +wzmożonej czujności+, a tylko o +uważnym monitorowaniu sytuacji+, co nieco osłabiło oczekiwania na szybkie podwyżki stóp procentowych, zwłaszcza, że padło dziś zdanie, że presja inflacyjna nie jest silna. To może sugerować, iż ECB zaczyna przyjmować bardziej zachowawczą postawę w kwestii polityki pieniężnej i będzie po prostu uważnie przyglądał się dalszemu rozwojowi wypadków na rynkach" - powiedział Rogalski.

"Poziom 3,60 zł wydaje się być granicą spadków szwajcarskiej waluty, do której przekroczenia potrzebna będzie zmiana międzynarodowego konsensusu albo dalsze interwencje szwajcarskiego banku centralnego. Natomiast wzrosty nie są ograniczone żadnymi poziomami i osiągniecie ceny 3,75 zł za franka może być jedynie kwestią najbliższego dnia" - ocenił analityk TMS Brokers Przemysław Gerschmann.

Czwartek był też kolejnym dniem przeceny na giełdach. Po godzinie 17.00 niemiecki DAX tracił 1,90 proc., francuski CAC 2,41 proc., a węgierski BUX pikowało 1,18 proc. Lepiej nie było na warszawskim parkiecie, gdzie WIG20 zniżkował o 3,97 proc.

Tracą też amerykańskie indeksy giełdowe, bo wśród inwestorów coraz powszechniejsze staję się obawy, że gospodarka USA może ponownie wpaść w recesję, oraz, że kryzys zadłużenia w strefie euro rozszerzyć może się na kolejne kraje. Indeks S&P 500 spada o 2,2 proc.; Dow Jones Industrial o 1,9 proc., a Nasdaq-100 traci 2,5 proc. (PAP)