Dodała, że na koniec roku deficyt powinien być mniej więcej na poziomie zakładanym w tegorocznej ustawie budżetowej (ok. 46 mld zł), co wynika m.in. niższych dochodów z VAT, choć w części zostaną one zrekompensowane dochodami z innych źródeł. "Spadku, który nastąpił w pierwszym półroczu już nie odrobimy" - dodała.

PAP zapytała też wiceminister Majszczyk, dlaczego rząd przyjął, że w przyszłym roku dochody podatkowe będą niższe niż zaplanowane w tym roku (zgodnie z planem w 2016 r. mają wynieść 268,4 mld zł, a plan na ten rok przewiduje 269,8 mld zł). Wiceminister wyjaśniła: "Jednym z elementów planowania dochodów na przyszły rok jest baza, od której je liczymy. W momencie, kiedy już wiemy, że będzie spadek dochodów - zwłaszcza z VAT z powodu deflacji - to obniża nam się poziom startowy, od którego te przyszłe dochody możemy liczyć. To główna przyczyna. Nie zakładamy obniżki wpływów podatkowych z powodu nadużyć. Zakładamy cały czas walkę z nadużyciami, która postępuje".

Majszczyk oceniła też, że przyszłoroczne dochody podatkowe mogą być nieco wyższe od tegorocznego wykonania.

Harmonogram dochodów i wydatków budżetu państwa na 2015 r. zakłada, że w sierpniu deficyt miał wynieść 29 mld 35 mln 712 tys. zł (63 proc. tegorocznego planu), ale wrzesień miałby przynieść znaczny wzrost - do 35 mld 137 mln 544 tys. zł (76,3 proc.)
Październik ma się zamknąć deficytem w wysokości 39 mld 912 mln 699 tys. (86,6 proc.), a listopad w wysokości 41 mld 320 mln 524 tys. zł (89,7 proc.). Na koniec roku deficyt ma nie przekroczyć zapisanego w ustawie budżetowej dopuszczonego poziomu 46 mld 80 mln zł. (PAP)