Powołuje się na poniedziałkowe doniesienia z całych Węgier; wynika z nich, że protest wpłynął na frekwencję, zwłaszcza w szkołach średnich, i że co najmniej 34 tysiące osób dołączyło do protestu na stronie Facebooka.
"Ta akcja to pierwsze ostrzeżenie" - powiedziała agencji AP organizatorka protestu Krisztina Puskas. Zaznaczyła, że jeśli rząd nie zareaguje, protest będzie kontynuowany.
Puskas powiedziała, że ma potwierdzenie z ponad 250 szkół, że wielu rodziców zatrzymało w domu swoje dzieci.
Agencja AP przypomina, że przed dwoma tygodniami kilka tysięcy osób uczestniczyło w wiecu pod parlamentem w Budapeszcie, by zaprotestować przeciw reformom w szkolnictwie, które wprowadzają ścisłą centralizację; w r. 2013 roku rząd odebrał gminom kompetencje w zakresie prowadzenia szkół i poddał je nadzorowi centralnej instytucji z siedzibą w Budapeszcie. Wg agencji APA konieczność tych zmian uzasadniano m.in. potrzebą wychowywania uczniów w duchu chrześcijańsko-patriotycznym.
AP pisze, że na początku lutego rząd w Budapeszcie zdymisjonował urzędnika odpowiedzialnego za system edukacji publicznej i obiecał rozluźnienie centralizacji. Jednocześnie premier Viktor Orban próbował przedstawić skargi nauczycieli jako zwykły spór płacowy - pisze AP.(PAP)