Celem powstania centrów wsparcia rzemiosła, kształcenia dualnego (łączącego naukę z praktyczną nauką zawodu u pracodawcy - PAP) i zawodowego ma być aktywizacja zawodowa osób młodych oraz współpraca z lokalnymi przedsiębiorcami - przez praktyki, staże i warsztaty edukacyjne.
Jak podkreśliła w środę na konferencji prasowej członkini zarządu województwa wielkopolskiego Marzena Wodzińska, jest to pierwsza tego typu inicjatywa w Polsce.
Wodzińska tłumaczyła, że według badań prowadzonych w powiatowych urzędach pracy w regionie, w Wielkopolsce wyróżnia się ponad 40 deficytowych zawodów. Brakuje m.in. takich fachowców, jak fryzjer, cieśla i stolarz budowlany, dekarz, blacharz, krawiec i pracownik produkcji odzieży, kosmetyczka, piekarz, szef kuchni, kelner i technik elektryk.
"Wierzymy, że ta inicjatywa zrównoważy posiadane zasoby w ludziach młodych co do podaży na rynku pracy i złagodzi skutki nie bezrobocia, bo to jest w naszym regionie niskie, ale braku kadr" – mówiła.

Przypomniała, że bezrobocie w Wielkopolsce jest niższe niż w całym kraju - wynosi 4,2 proc. wobec ogólnopolskiego wskaźnika 7,2 proc.
Pierwsze centra wsparcia rzemiosła, kształcenia dualnego i zawodowego rozpoczęły działalność 1 maja br. w Poznaniu i Kaliszu. Docelowo mają istnieć we wszystkich byłych miastach wojewódzkich, czyli jeszcze w Koninie (od 1 października), oraz Pile i Lesznie (najpóźniej od stycznia 2018 r.).
"Będziemy łącznikiem, który łączy szkolnictwo zawodowe z pracodawcą. Doprowadzimy do tego, aby ludzie, którzy kończą szkoły zawodowe, odnajdywali się najlepiej na rynku pracy. Będziemy także włączać pracodawców, ponieważ w województwie wielkopolskim największy kapitał stanowią małe i średnie firmy, często firmy rodzinne, a nowi, młodzi właściciele także potrzebują wsparcia odnośnie m.in. szkoleń z form prowadzenia firmy, zarządzania nią i przyjmowania ludzi młodych na staże i praktyki" – podkreśliła Wodzińska.
Centra mają podejmować współpracę także m.in. z cechami rzemiosł. Jak tłumaczyła Wodzińska, "chcemy też dbać o to, by unikalne zawody na rynku pracy nam do końca nie zginęły, aby to, co jest najważniejsze w poszczególnych regionach, te zawody deficytowe, istniały nadal".
Na uruchomienie placówek zarząd województwa przeznaczył 2,5 mln zł. (PAP)