Informacje o składowisku niebezpiecznych substancji w miejscowości Przyjma w Wielkopolsce służby otrzymały już w środę. Dotychczas, jak przekazał rzecznik wojewody wielkopolskiego Tomasz Stube, na terenie nieczynnej żwirowni odkopano ponad 100 beczek z niebezpiecznymi substancjami. Większość z pojemników była szczelna; te, które uległy rozszczelnieniu, zostały od razu zabezpieczone.

W czwartek pod przewodnictwem wojewody wielkopolskiego Zbigniewa Hoffmanna odbyło się posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, którego tematem była sytuacja związana z ujawnieniem materiałów niebezpiecznych, składowanych bez zezwolenia na terenie żwirowni.

"Służby przedstawiły wojewodzie zakres podejmowanych działań. (…) Sytuacja jest monitorowana prze dwie grupy ratownictwa chemiczno-ekologicznego z Kalisza i Konina oraz inspektorów ochrony środowiska. Teren zabezpiecza policja, która prowadzi stosowne postępowanie" – zaznaczył Stube.

Jak tłumaczył rzecznik wielkopolskiej straży pożarnej mł. bryg. Sławomir Brandt, pojemniki z toksynami składowane są w osobnym miejscu i zostały z nich pobrane próbki substancji w celu poddania ich badaniom w laboratorium.

Działania na miejscu prowadzi również policja. Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że w beczkach znajdują się substancje, które stwarzają zagrożenie nie tylko dla środowiska, ale także dla życia i zdrowia ludzi. Policja wskazuje ponadto, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że związek z tymi substancjami mają właściciele terenu. Rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak powiedział, że pojemniki z substancjami chemicznymi zostały w czwartek odkryte także na terenie posesji, gdzie mieszkają właściciele terenu żwirowni.

Na razie nikomu nie postawiono w tej sprawie zarzutów. (PAP)