Decyzję o umorzeniu śledztwa podjęto z uwagi na brak znamion czynu zabronionego - powiedziała w czwartek PAP rzeczniczka płockiej Prokuratury Okręgowej Iwona Śmigielska-Kowalska.

Śledztwo, dotyczące budowy było prowadzone ws. podejrzenia niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień w latach 2009-11 przez pracowników płockiego Urzędu Miasta i Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych - w związku z przygotowaniem, realizacją i odbiorem inwestycji; mogło to stanowić działanie na szkodę miasta Płocka.

W sprawie przesłuchano ok. 40 świadków, w tym m.in. byłego prezydenta Płocka Mirosława Milewskiego (był on prezydentem miasta w latach 2002-2010, a do marca 2012 r. członkiem PiS).

„Prokurator uznał, że zarzuty zawarte w zawiadomieniu nie znalazły potwierdzenia w zgromadzonym materiale dowodowym, a wnioski wynikające z ekspertyzy załączonej do zawiadomienia oraz z audytu są zbyt daleko idące” – powiedziała Śmigielska-Kowalska. Decyzja jest nieprawomocna i przysługuje od niej zażalenie ze strony płockiego Urzędu Miasta i podległego mu Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych (MZOS).

Piotr Tollik, zastępca dyrektora MZOS, powiedział PAP, że kwestia, czy na decyzję zostanie złożone zażalenie będzie rozstrzygnięta po szczegółowej analizie prawnej uzasadnienia postanowienia prokuratury.

Molo w Płocku to budowla, która wychodzi w nurt Wisły i biegnie niemal równolegle do jej brzegu na długości ponad 350 metrów. Projekt wykonała spółka Modern Construction Systems z Poznania, natomiast budowę, rozpoczętą w 2010 r., prowadziło konsorcjum, którego liderem była spółka Bilfinger Berger Budownictwo z Warszawy. Molo, które kosztowało 17 mln zł, zostało otwarte w czerwcu 2011 r.

Pół roku później, w grudniu 2011 r., po uzyskaniu ekspertyzy Instytutu Badawczego Dróg i Mostów w Warszawie, z której wynikało, że stojący w nurcie Wisły pomost wejściowy jest wsparty na niestabilnych palach - jeden z pali przewrócił się - molo zostało zamknięte. Naprawa trwała do końca kwietnia 2012 r. Molo zostało ponownie otwarte na początku maja. Wcześniej, z początkiem lutego, MZOS skierował do płockiej Prokuratury Rejonowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa podczas jego budowy. W zawiadomieniu zawarto wniosek o zbadanie całego procesu inwestycyjnego. Sprawa trafiła ostatecznie do płockiej prokuratury okręgowej.

Śmigielska-Kowalska wyjaśniła, że w trakcie śledztwa nie stwierdzono, by dokumentacja projektowa mola została sporządzona niezgodnie ze sztuką i przepisami. Dodała, że ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że wydzielenie budowy mola z planów większej inwestycji – zagospodarowania płockiego nabrzeża wiślanego - było podyktowane względami finansowymi i logistycznymi.

W trakcie śledztwa nie znaleziono przesłanek do uznania, by inwestycję można wiązać z zarzutem niegospodarności. Naprawę podestu mola przeprowadzono w ramach gwarancji, a miasto nie poniosło z tego tytułu żadnych kosztów. W śledztwie nie stwierdzono też, by mogło dojść do bezpośredniego niebezpieczeństwa zawalenia się konstrukcji.

Pomysł wybudowania mola od początku wzbudzał wiele kontrowersji - krytycznie na jego temat wypowiadała się część płockich radnych, w tym PO i SLD. Molo podzieliło też mieszkańców miasta. Przeciwnicy podkreślali, że jego budowa była niezasadna, ze względu na zagrożenie częstym w tym rejonie Wisły zimowym piętrzeniem kry. Zwolennicy przekonywali natomiast, że molo ma służyć mieszkańcom i być jedną z wizytówek Płocka, przyciągającą turystów.

Kilka dni temu rozpoczęły się przygotowania do budowy w nurcie Wisły stalowo-betonowej zapory, która jest niezbędna, by chronić molo w czasie zimy przed napierającą krą lodową. Do końca tego roku mają powstać cztery z dziewięciu elementów zapory. Pozostałe pięć elementów wybudowanych zostanie w 2013 r. Koszt inwestycji to 4,9 mln zł.

mb/ abr/