Szef resortu środowiska podczas zorganizowanej w Senacie konferencji "Gospodarka łowiecka jako element ochrony środowiska przyrodniczego i zrównoważonego rozwoju" mówił, że polski model łowiectwa to przykład zrównoważonego rozwoju.

Podkreślił, że polowania nie wpływają na kondycję zwierzyny łownej w kraju. "To typowy przykład zrównoważonego rozwoju. Korzystaj z zasobów przyrodniczych, niech służą tobie i przyrodzie i ich nie zubażaj" - dodał minister.

Według szefa MŚ, stan środowiska przyrodniczego mierzy się liczbą występujących rodzimych gatunków, m.in. zwierząt. "Posiadamy 100 proc. rodzimych gatunków zwierząt i grzybów występujących w tej strefie geograficznej. To unikat" - zaznaczył. Jak dodał, w niektórych państwach UE ten współczynnik spadł nawet do 40 proc.

Zdaniem ministra, to właśnie "polska kultura użytkowania zasobów przyrodniczych", czyli m.in. leśnictwo, rolnictwo oraz łowiectwo, decydują o unikatowości polskiej przyrody.

"Zarzucają nam, że strzelamy do żubrów". "A kto tego żubra ochronił? Kto odbudował ten gatunek? Jan Sztolcman, myśliwy" - mówił Szyszko. Sztolcman w dwudziestoleciu międzywojennym był inicjatorem programu ochrony żubra.

Minister przypomniał, że zaproponował swoim kolegom z UE, by ci zgodnie z prawem UE zaczęli odtwarzać siedliska przyrodnicze dla żubra, który kiedyś licznie występował w Europie. Dodał, że Polska zaoferowała pomoc w odbudowie tych siedlisk, a także dostarczyłaby żubry. Szyszko mówił, że w odpowiedzi na jego propozycję usłyszał m.in., że byłby to zbyt drogie, a także że nie ma akceptacji społecznej.

Szef resortu środowiska dodał, że polski model łowiectwa opiera się na trzech filarach: na Polskim Związku Łowieckim zrzeszającym 120 tys. osób; na tym, że dzika zwierzyna należy do Skarbu Państwa, oraz że mamy odpowiednio duże obwody łowieckie, pozwalające gospodarować odpowiednio zwierzyną łowną.

Dowiedz się więcej z książki
Prawo łowieckie. Komentarz
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł


Minister przekonywał, że myśliwi działają społecznie m.in. przez to, iż bezpłatnie wyceniają szkody łowieckie wyrządzane w rolniczych uprawach, wypłacają też odszkodowania rolnikom. Dodał, że łowczy rocznie likwidują 70-80 tys. wnyków zakładanych przez kłusowników.

Jego zdaniem polski model łowiectwa powinien być wzorem dla jednoczącej się Europy. "Polskie łowiectwo ma ogromną szansę ku temu, żeby dostrzeżono, jaką rolę pełni w procesie zrównoważonego rozwoju" - zaznaczył.

Szyszko dodał, że w resorcie trwają prace nad nowym sposobem szacowania i wypłat szkód łowieckich.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami "stare zasady" szacowania szkód łowieckich i wypłat odszkodowań łowieckich, czyli przez myśliwych, mają obowiązywać jeszcze do końca 2017 r. Od 2018 r. ma zacząć funkcjonować fundusz odszkodowawczy, a szacowaniem szkód miałyby się zająć komisje przy wojewodzie. Na fundusz odszkodowawczy, z którego wypłacane mają być odszkodowania dla rolników, mają składać się myśliwi, a także państwo. Wkład łowczych w fundusz miałby być ustalany na podstawie liczby zwierząt łownych ujętych w rocznym planie łowieckim. W przypadku, kiedy wartość odszkodowań przekroczyłaby zasoby funduszu, różnicę miałby pokryć wojewoda ze środków budżetu państwa. Roczna dopłata do funduszu miała wynosić ok. 30 mln zł. (PAP)