Minister Szyszko oraz pełnomocnik rządu ds. polityki klimatycznej Paweł Sałek brali udział w konferencji, na której podsumowano zakończony w sobotę szczyt klimatyczny ONZ w Bonn.

Szef resortu środowiska przypomniał, że głównym celem trwającej blisko dwa tygodnie konferencji było przygotowanie dokumentów na przyszłoroczny szczyt w Katowicach, podczas którego państwa-strony Konwencji Klimatycznej mają uzgodnić konkretne działania oraz ich harmonogram, by osiągnąć cel porozumienia paryskiego.

"Celem jest dokonanie redukcji wzrostu koncentracji CO2 jak najszybciej, jak najtaniej, jak najbardziej efektywnie, po to, by zapobiec wzrostowi średniej temperatury, pogarszania się jakości wody, powietrza, zanikowi bioróżnorodności, a w ślad za tym głodowi i migracji" - dodał.

Celem przyjętego w 2015 roku porozumienia paryskiego jest ograniczenie wzrostu średniej temperatury do wartości poniżej 2 st. C.

Minister podkreślił, że podczas szczytu w Bonn spotkał się z ponad 50 delegacjami państw odgrywających główne role w kreowaniu globalnej polityki klimatycznej. Były to m.in.: UE, Kanada, USA, Rosja, Chiny, Indie, Arabia Saudyjska czy Japonia.

"Spotykaliśmy się, by wypracować wspólne stanowisko do negocjacji na przyszły rok (...) Zaprezentowaliśmy swoje osiągnięcia. Polska to kraj, który ma jedno z największych osiągnięć z punktu widzenia kreowania polityki klimatycznej świata, z punktu widzenia redukcji emisji, jak i pochłaniania" - zaznaczył Szyszko.

Minister przypomniał, że Polska, jako jedno z nielicznych państw wywiązała się ze swoich zobowiązań redukcyjnych zawartych w Protokole z Kioto. Na wymagane 6 proc. ograniczyliśmy emisję dwutlenku węgla o ponad 30 proc. Odbywało się to - jak zauważył minister - przy jednoczesnym dużym wzroście gospodarczym oraz bazowaniu energetyki na węglu kamiennym i brunatnym.

Minister dodał, że "mamy też świetnie zorganizowane lasy państwowe, które są gotowe, żeby zwiększyć pochłanianie CO2 nawet o 50 mln ton rocznie".

Trzecią specyfiką Polski jest geotermia, której zasoby wielokrotnie przewyższają nasze zapotrzebowanie - podkreślił.

Szczyty klimatyczne ONZ, czyli tzw. COP (Conference of the Parties) to doroczne globalne konferencje, podczas których negocjowane są działania na rzecz polityki klimatycznej. Polska już dwukrotnie była ich organizatorem - w 2008 r. w Poznaniu i w 2013 r. w Warszawie. Polacy trzykrotnie przewodniczyli Ramowej konwencji NZ w sprawie zmian klimatu: w latach 1999-2000 – prof. Jan Szyszko, 2008-2009 - Maciej Nowicki i 2013-2014 - Marcin Korolec. W przyszłym roku Polak po raz kolejny będzie przewodniczył negocjacjom klimatycznym.

W ramach szczytu w Katowicach (3-14 grudnia 2018 r.) odbędą się: 24. Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (COP24), 14. Spotkanie Stron Protokołu z Kioto (CMP 14) oraz Konferencja sygnatariuszy Porozumienia paryskiego (CMA 1). Można się spodziewać, że podobnie jak w Bonn, przyjedzie na nią kilkadziesiąt tysięcy osób - w tym delegacji rządowych. W konferencji w byłej stolicy RFN brało udział 11 tys. delegatów, 9,5 tys. obserwatorów i 1,2 tys. dziennikarzy. Z kolei w tzw., segmencie wysokiego szczebla uczestniczyło kilkudziesięciu prezydentów i premierów oraz ponad setka ministrów odpowiedzialnych na kwestie klimatyczne.

Jednym z przedmiotów sporu podczas szczytu w Bonn było dalsze funkcjonowanie istniejącego od 10 lat funduszu przeznaczonego na pomoc dla krajów biednych, którego celem jest przystosowanie ich do zmian klimatu. Dotychczas istnienie funduszu opierało się na Porozumieniu z Kioto. COP23 w Bonn zalecił kontynuację działalności funduszu także po wejściu w życie porozumienia paryskiego.

Przyjęty przez COP23 zbiór propozycji dotyczy m.in. ujednoliconych sposobów pomiaru emisji dwutlenku węgla.

Uczestnicy szczytu zgodzili się ponadto na instytucjonalizację nowej formy rozmów - tzw. dialogu Talanoa. Pojęcie to pochodzi z języka mieszkańców Fidżi (gospodarza tegorocznej konferencji) i oznacza otwarty i obejmujący wszystkich zainteresowanych dialog, którego celem jest podjęcie mądrych konkluzji. Rozmowami w tym formacie mają w przyszłym roku kierować wspólnie Fidżi i Polska.

Brak postępu odnotowano natomiast w kwestii odszkodowań za szkody spowodowane klęskami żywiołowymi. Kraje rozwijające się postulują wprowadzenie takiego mechanizmu, jednak kraje uprzemysłowione są temu przeciwne, obawiając się, że mogą zostać pociągnięte do finansowej odpowiedzialności za straty będące następstwem zmian klimatu.

Postawę krajów rozwiniętych skrytykowała m. in. organizacja humanitarna Care. (PAP)

autor: Michał Boroń

edytor: Jacek Ensztein