"Przekop Mierzei prędzej czy później dojdzie do skutku" - powiedział dyrektor portu podczas konferencji poświęconej tej sprawie. Dodał, że w związku z planowanym przekopem zarządzana przez niego miejska spółka Port Morski Elbląg już przejęła 0,5 ha terenu przyległego do obecnego portu.

"Dodatkowo na naszą prośbę miasto zarezerwowało 32 ha gruntów leżących przy rzece Elbląg, które dodatkowo mają dostęp do torów kolejowych. To oznacza, że tereny te nie zostaną przeznaczone m.in. do sprzedaży" - powiedział Zgliński i dodał, że na razie na tych terenach, które nie są uzbrojone, nie są prowadzone żadne działania inwestycyjne.

Zgliński przyznał, że w tym roku w porcie przeładowano już 110 tys. ton towarów (do Rosji eksportowane są głównie materiały budowlane, sporadycznie owoce i warzywa, a importowany jest węgiel). Podkreślił, że moce przerobowe tego portu wykorzystane są teraz jedynie w połowie. "Jestem przekonany, że sytuacja się zmieni dla nas na lepsze, gdy Mierzeja zostanie przekopana" - powiedział Zgliński.

 

We wtorek w Elblągu władze tego miasta zorganizowały konferencję naukową o przekopie Mierzi Wiślanej. Prezydent miasta Jerzy Wilk (PiS) podczas tego spotkania powiedział, że inwestycja jest niezbędna zarówno z powodów gospodarczych, jak i politycznych. "Jesteśmy teraz jedynym portem w Unii Europejskiej, do którego unijne jednostki pływające nie mają swobodnego dostępu, bo muszą przepływać przez należącą do Rosji Cieśninę Pilawską" - mówił Wilk i przypomniał, że w przeszłości zdarzyło się, że Rosja zabroniła żeglugi przez Cieśninę Pilawską, co na kilka lat skutecznie unieruchomiło elbląski port.

Wilk podkreślił także, że przekopanie Mierzei przyniesie wymierne skutki nie tylko z powodu wzrostu aktywności portu, ale też z powodu wzrostu atrakcyjności turystycznej nowej drogi wodnej.

Przekop Mierzei Wiślanej i tym samym zbudowanie dogodniejszej drogi wodnej do portu w Elblągu to pomysł rządu PiS. W 2007 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego uchwałą nr 276 przyjął program budowy drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską. W kolejnych latach program ten był aktualizowany. Z szacunków rządu PiS wynikało, że inwestycja ma być wykonana w miejscowości Skowronki i mieć 1100 m długości oraz 40 m szerokości w dnie. Wartość inwestycji szacowano na niespełna 500 mln zł.

W ostatnich tygodniach Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju poinformowało, że wraz z Urzędem Morskim w Gdyni rozpoczęło proces opracowywania nowego projektu programu wieloletniego dotyczącego budowy przekopu.

Prelegenci wtorkowej konferencji o przekopie Mierzei Wiślanej podkreślali, że inwestycja ta winna być wykonana, tak jak wskazywał to rząd PiS, w miejscowości Skowronki.

"W tej miejscowości inwestycja byłaby realizowana na terenach leśnych należących do państwa. Poza tym jest to najwęższe miejsce na Mierzei" - argumentował emerytowany profesor nauk technicznych z Politechniki Gdańskiej Eugeniusz Dembicki i dodawał, że wbrew opiniom ekologów inwestycja ta nie wpłynie w sposób negatywny na środowisko przyrodnicze.

"Mitem jest m.in. mówienie o wzroście zasolenia wód w Zalewie. To zasolenie wyniesie zaledwie 1 promil" - przekonywał prof. Dembicki.

Prof. Bohdan Zadroga podkreślał z kolei, że kanał przez Mierzeję zawierałby śluzy, które blokowałyby stałą wymianę wód. Jak dodał, mogłyby one też służyć ochronie terenów nad Zalewem przed powodzią. "Z analiz wynika, że przez te śluzy można by się pozbywać nadmiaru wody" - mówił prof. Zadroga.

Zdaniem wielu prelegentów samorządy z terenów położonych nad Zalewem powinny lobbować na rzecz przekopu Mierzei. Bogdan Sedler z Fundacji Naukowo-Technicznej w Gdańsku zaproponował, by w tym celu założyć klaster gmin nadzalewowych. (PAP)