Rodzima technologia umożliwia m.in. wyśledzenie burz na całym świecie, a to dzięki temu, że analizuje fale z zakresu ELF, rozchodzące się w promieniu do 40 tys. km. Obecnie działają podobne systemy, ale oparte na odbiorze fal radiowych wytwarzanych przez wyładowania atmosferyczne. Fale te mają jednak dalece mniejszy zasięg - do 5 tys. km.

W dodatku metoda opracowana przez Polaków jest dość tania. Oblicza się, że zbudowanie infrastruktury na całym globie (15-18 anten) pochłonęłoby ok. 5,6-6,6 mln zł. Pierwsze przychody mogłyby się pojawić w drugim roku działalności, a po 4-5 latach projekt powinien wyjść "nad kreskę".

UJ złożył w tej sprawie 10 wniosków patentowych. Do tej pory przyznano cztery - w Meksyku, Rosji, USA i na terenie Unii Europejskiej. Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju UJ szuka obecnie firmy lub instytucji, która byłaby zainteresowana komercjalizacją polskiego wynalazku. Oferta jest kierowana do producentów aparatury pomiarowej, firm specjalizujących się w dostarczaniu informacji pogodowych, instytutów meteorologicznych, naukowych, wojskowych czy linii lotniczych i żeglugowych.