Jakie plany ma resort środowiska w tym roku?

Maciej Grabowski: Z jednej strony są poważne plany związane z działalnością legislacyjną, z drugiej chcemy zmierzyć się z wyzwaniami środowiskowymi, które są dla Polaków ważne. Wśród nich na pierwszym miejscu jest walka z zanieczyszczeniem powietrza.

Dwie ustawy, które dla mnie są niezwykle istotne, to nowe prawo wodne i duża nowelizacja prawa łowieckiego - największa od 20 lat.

Prawo wodne częściowo wiąże się z realizacją założeń Ramowej Dyrektywy Wodnej i porządkuje sposób zarządzania i administrowania gospodarką wodną. Chcemy wprowadzić zasadę „jedna rzeka - jeden gospodarz”, dzięki której za całą rzekę - od źródła do ujścia - będzie odpowiedzialna tylko jedna instytucja. Ten postulat bardzo wyraźnie był zapisany już w konkluzjach podstolika ekologicznego Okrągłego Stołu z datą wprowadzenia określoną na rok 1989. A więc jesteśmy opóźnieni 25 lat. Przyjęcie tej ustawy jest jednym z warunków tego, by projekty w zakresie gospodarki wodnej mogły uzyskać finansowanie w nowej perspektywie unijnej.

Czy są już jakieś pomysły na rozporządzenie w sprawie opłat za wodę?

M.G.: Zasada ogólna jest jasna: kto używa wody i pogarsza jej stan, będzie płacił. Jest dla mnie oczywiste, że hydroenergetyka będzie wnosiła opłaty. Natomiast w rybołówstwie będą one zależały od gatunków hodowanych ryb. Skłaniamy się ku rozwiązaniu, że te farmy, które hodują pstrągi, będą wnosiły opłatę. Inne, które oddają wodę w stanie niepogorszonym, nie będą miały takiego obowiązku.

Mówił Pan też o zmianach w prawie łowieckim. Dlaczego są one tak ważne?

M.G.: Teraz, jeżeli Koła Łowieckie nie wypełniają planów łowieckich, to minister środowiska nie ma możliwości pozbawienia ich obwodu łowieckiego i spowodowania, by ktoś inny mógł ich zobowiązania zrealizować. Doświadczenia, które zyskaliśmy w ciągu ostatniego roku wskazują, że powinniśmy mieć skuteczniejsze narzędzia w tym zakresie. Obecnie mamy bardzo ograniczone środki, żeby wpływać na populację zwierzyny łownej. Mówię to w szczególności w aspekcie afrykańskiego pomoru świń (ASF). Projekt ministerstwa wypełnia także wyrok Trybunału Konstytucyjnego mówiący, że prawa właścicieli nieruchomości są naruszane w obowiązującym prawie łowieckim.

Wśród priorytetów resortu wymienił Pan ochronę powietrza. Co w tej kwestii wymaga najpilniejszej uwagi?

M.G.: Nasze rozpoznanie tematu jest takie, że w tej chwili za zanieczyszczone powietrze w 90 proc. odpowiada tzw. niska emisja generowana przez gospodarstwa domowe i stąd są tak duże różnice między jakością powietrza w ciągu roku.

Mamy duży sukces, jeśli chodzi o ograniczenie wysokiej emisji (przemysłowej). Podejście do niskiej emisji wymaga znacznie bardziej kompleksowego podejścia, a nie działań wyłącznie na poziomie centralnym. Tutaj musimy mieć narzędzia edukacyjne, prawne, działania operacyjne, finansowe, które udostępnimy de facto samorządom.

W czerwcu ubiegłego roku poleciłem przygotować projekt Krajowego programu ochrony powietrza. To dokument o charakterze strategicznym, wyznaczający cele i wskazujący, jakie działania powinny być podjęte przez rząd i samorządy. Chcemy dać lepsze narzędzia gminom i powiatom, by mogły swoje plany ochrony powietrza realizować w sposób bardziej efektywny i skuteczny.

Problemem jest także emisja zanieczyszczeń pochodzących z transportu. W tym zakresie też chcemy dać samorządowcom skuteczne narzędzia.

Ostatnie oceny zasobności złóż gazu łupkowego w Polsce wykazują bardzo dużą rozpiętość. Kiedy będziemy mieli dokładniejsze szacunki?

M.G.: W tym roku będzie podana nowa ocena wielkości tych złóż. Ostatnia do publicznej informacji została podana trzy lata temu w bardzo szerokim wachlarzu, między 350 mld m sześc. a 770 mld m sześc. Teraz, dzięki temu, że mamy informacje z nowo wykonanych odwiertów, będziemy mogli ten bardzo szeroki szacunek zawęzić. Kiedy ostatecznie będziemy z nim gotowi? Na pewno jeszcze w tym roku. Poszerzamy naszą wiedzę w oparciu o informacje geologiczne od inwestorów, którzy te odwierty, czy inne badania geologiczne prowadzą i przekazują ich wyniki do Państwowego Instytutu Geologicznego.

Jakie wsparcie dla rozwiązań prosumenckich i energetyki rozproszonej planuje ministerstwo w kontekście niedawnego głosowania w Sejmie nad ustawą o odnawialnych źródłach energii?

M.G.: Realizujemy w NFOŚiGW program Prosument, który będzie wdrażany do 2022 roku. Jego adresatami są m.in. osoby fizyczne oraz spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe. Budżet na ten program wynosi 800 mln zł i jest częściowo zwrotny, częściowo dotacyjny. Przewidujemy, że w ciągu półtora miesiąca NFOŚiGW podpisze umowę z bankami, która umożliwi rozpoczęcie składania wniosków o dofinansowanie zakupu małych instalacji OZE.

Co do samej ustawy, to liczę, że szybko wejdzie w życie, nawet jeśli ma jakieś uchybienia. To duża szansa dla Polski. W moim przekonaniu OZE rozwinie się znacznie szybciej, niż nam się wydaje, bo idealnie wpasowuje się w przedsiębiorczą naturę Polaków.

(PAP)