W czwartek Merkel odrzuciła zarzuty, że jako minister środowiska w rządzie Helmuta Kohla w latach 1994-1998 uparcie nalegała na to, by tylko Gorleben w Dolnej Saksonii było brane pod uwagę jako składowisko odpadów radioaktywnych, zamiast równolegle szukać innych nadających się do tego miejsc - relacjonuje agencja dpa.

"Wszelkie insynuacje, że chadecko-liberalny rząd Helmuta Kohla w latach 90. nie działał zgodnie z prawem, nie odpowiadają prawdzie" - powiedziała. Według niej nie było żadnych mocnych dowodów na to, że skały solne w Gorleben nie nadają się na składowisko odpadów radioaktywnych.

Polityk opozycyjnej socjaldemokracji Ute Vogt zarzuciła jednak Merkel, że ta nie podejmowała decyzji na podstawie ekspertyz naukowych, lecz ze względów politycznych. "Merkel nie dopuściła do tego, by zaczęto szukać alternatywy wobec Gorleben" - powiedziała Vogt. Według niej obecna kanclerz świadomie przedstawiła w 1995 r. fałszywą interpretację ekspertyzy geologicznej, twierdząc, że z analizy wynika, iż Gorleben jest na pierwszym miejscu wśród potencjalnych lokalizacji składowiska odpadów radioaktywnych. Tymczasem miejsce to w ogóle nie zostało ujęte w tej ekspertyzie.

Merkel oświadczyła, że nie kłamała, choć dobór słów "może nie był perfekcyjny". Dodała, że decyzja o tym, by w poszukiwaniach odpowiedniego miejsca na składowisko odpadów radioaktywnych skoncentrować się na Gorleben, zapadła wiele lat przed objęciem przez nią funkcji ministra środowiska. "Moim zadaniem była kontynuacja tych prac" - powiedziała.

Już w 1977 r. ówczesny rząd regionu Dolna Saksonia zdecydował o utworzeniu składowiska odpadów nuklearnych w Gorleben, wówczas położonym przy granicy z dawną komunistyczną NRD. W 1983 r. rozpoczęto badania, czy tamtejsze skały solne nadają się do tego celu. Powstał wówczas prowizoryczny magazyn odpadów radioaktywnych, gdzie do dziś są one składowane pomimo gwałtownych protestów społecznych. Ówczesnym władzom Niemiec zarzucano, że decyzja o lokalizacji magazynu podyktowana była głównie względami politycznymi.

W 2000 r. rząd socjaldemokratów i Zielonych zawiesił prace geologiczne w Gorleben, gdy pojawiły się wątpliwości, czy badawcza kopalnia soli jest bezpiecznym miejscem na składowanie radioaktywnych śmieci. W zeszłym roku ówczesny chadecki minister środowiska Norbert Roettgen zapowiedział, że poszukiwania miejsca na składowisko odpadów nuklearnych rozpoczną się na nowo, w całych Niemczech. Najpewniej jednak problem nie zostanie rozwiązany przed zapowiedzianym przez Niemcy wyłączeniem wszystkich elektrowni atomowych, co ma nastąpić do końca 2022 r.

Z Berlina Anna Widzyk (PAP)

awi/ mc/