Według Florkowskiego nie jest wykluczone, że niebawem inne marki nie będą zmagały się z podobnymi problemami jak Volkswagen. "Coraz bardziej rygorystyczne normy sprawiały, że marki starały się dążyć do perfekcji, ale okazało się, że jest problem w pogoni za tymi normami" - mówi.

"Liczę na to, że urzędnicy, którzy tworzą te normy, zobaczą (...), że pogoń za nimi sprawia, że tracimy przyjemność z jazdy samochodem" - dodaje. "Volkswagen jest utożsamiany od lat z marką ekologiczną, (...) więc można powiedzieć, że ten jeden mit padł, ale jeszcze niejeden przed nami" - mówi Florkowski.

Volkswagen zapowiedział we wtorek, że na nowo wyposaży nawet 11 milionów aut, których może dotyczyć skandal z manipulowaniem pomiarami emisji spalin. Szczegółów operacji, której koszt szacuje się na 6,5 mld dol., nie podano.

Władze USA ujawniły 18 września, że Volkswagen jest podejrzewany przez amerykańską federalną Agencję Ochrony Środowiska (EPA) o manipulowanie pomiarem spalin z silników dieslowskich, co może oznaczać dla producenta ogromne kary. Koncern przyznał 22 września, że zakwestionowane przez EPA oprogramowanie było instalowane w jego samochodach także poza USA. Może ono znajdować się w ok. 11 mln pojazdów na całym świecie, w tym w Polsce.

W ub. tygodniu Komisja Europejska zaapelowała do krajów UE o przeprowadzenie dochodzeń, aby ustalić skalę manipulacji pomiarami emisji spalin. Przypomniała też, że od nowego roku w UE stopniowo wprowadzane będą nowe testy emisji spalin przeprowadzane również w warunkach drogowych, a nie tylko w laboratoriach.(PAP)