Polska należy do unijnej czołówki emitującej szkodliwe związki azotu, siarki i pyły - wynika z najnowszego raportu nt. zanieczyszczeń powietrza w Europie, przygotowanego przez unijnych ekspertów.

Listę państw Unii Europejskiej przodujących w emisjach stworzono po zestawieniu danych z niemal 1600 dużych elektrowni, hut i innych tego typu instalacji.

Szkodliwe emisje zanieczyszczeń do atmosfery, np. tlenków azotu, mogłyby być w Europie wyraźnie mniejsze, przynajmniej teoretycznie. Ich ilość wypuszczana w powietrze przez wybrane obiekty (np. duże elektrownie i inne podobne obiekty) mogłaby być o 36 proc. mniejsza, gdyby już w 2009 r. zostały one zmodernizowane zgodnie z wytycznymi unijnej dyrektywy ws. ograniczenia emisji niektórych zanieczyszczeń do powietrza z dużych obiektów energetycznego spalania, np. z elektrowni (LCPD).

Związane z tym redukcje emisji dwutlenku siarki i pyłów byłyby odpowiednio o 66 proc. i 64 proc. mniejsze niż są dziś - wynika z raportu przedstawionego przez EEA.

Eksperci pracujący dla EEA dostrzegają jednak duży potencjał, jeśli chodzi o ograniczenie emisji z elektrowni i innych dużych zakładów. Warunkiem poprawy jest ich modernizacja z wykorzystaniem najlepszych, dostępnych technologii. Zakładany cel można osiągnąć dzięki modernizacji nawet części elektrowni węglowych - zakładów największych i będących dziś w czołówce trucicieli atmosfery.

Najwięcej związków azotu emitują duże elektrownie i inne, podobne obiekty z Niemiec, Polski i Wielkiej Brytanii - wynika z danych z 2009 r., cytowanych przez EEA. Jeśli jednak porównać faktyczną skalę emisji w roku 2009 r. i ich skalę możliwą po wypełnieniu zaleceń dyrektywy - okazuje się, że najwięcej do zrobienia mają Grecja, Polska, Hiszpania i Wielka Brytania.

Co do emisji dwutlenku siarki, wśród krajów Unii Europejskiej przoduje Bułgaria i Rumunia, odpowiadające w sumie za niemal 40 proc. całej unijnej emisji. Tuż po nich są Grecja i Polska. Ta sama czwórka odpowiada za największe emisje pyłów. Skala ich emisji jest w tych krajach o wiele większa, niż teoretyczna, czyli gdyby instalacje dostosowano zgodnie z założeniami dyrektywy LCPD.

Eksperci ostrzegają, że zanieczyszczenia tlenkami azotu i dwutlenkiem siarki powodują zakwaszanie gleby i zbiorników słodkiej wody. Szkodzą roślinom i organizmom wodnym, mogą też przyspieszać erozję budynków. Obie grupy związków sprzyjają powstawaniu w atmosferze tzw. aerozoli atmosferycznych (PM). Z kolei tlenki azotu w obecności słonecznego światła wchodzą w reakcje z lotnymi związkami organicznymi, powodując powstawanie ozonu.

Ozon w małych ilościach wywołuje kaszel i bóle głowy, w większych prowadzi do obrzęku płuc i śmierci. Jednocześnie ozon, który znajduje się w stratosferze jest niezbędny dla życia na Ziemi.

Ze względu na zły wpływ na zdrowie ludzi, aerozole atmosferyczne i ozon uważa się obecnie za sprawiające najwięcej problemów zanieczyszczenia w Europie. EEA szacuje, że zdrowotne i środowiskowe koszty zanieczyszczenia powietrza przez sektor produkcji energii w 2009 r. wynosiły od 26 do 71 mld euro.

W raporcie EEA podkreślono też, że od 2004 r. wiele krajów UE osiągnęło postęp w redukcji emisji związków azotu, dwutlenku siarki i pyłów. W latach 2004-2009 emisje tlenków azotu pochodzące z ponad 1,5 tys. dużych elektrowni i innych obiektów zmalały w sumie o 30 proc., a emisje dwutlenku siarki i pyłów - o ponad połowę.

"Nie zawsze jednak wynikało to ze stosowania najlepszych dostępnych technologii" - zastrzegają autorzy raportu. - Czasami były to po prostu konsekwencje spowolnienia gospodarczego, mniejszego zapotrzebowania na energię, większego zużycia energii odnawialnej czy zamknięcia niektórych elektrowni".