Z analizy wynika, że średnie transakcyjne ceny mieszkań używanych wzrosły najbardziej we Wrocławiu - o 8 proc. wobec marca ub.r. do 5 tys. 424 zł. Drożej niż przed rokiem było też w Łodzi i Krakowie. Tam za metr kwadratowy mieszkania płacono odpowiednio: 3 tys. 595 zł i 5 tys. 679 zł, co oznacza wzrost cen mieszkań w tych miastach o 7,2 proc. i 3,4 proc.

Według raportu największe spadki średnich cen transakcyjnych wystąpiły w Poznaniu - o 3,2 proc. Za metr kwadratowy trzeba było tam zapłacić 4 tys. 892 zł. Również w Gdańsku ceny lokali spadły średnio o 0,8 proc. do 4 tys. 940 zł za metr kwadratowy.

Marcin Jańczuk z agencji nieruchomości Metrohouse ocenił, że przybywa zainteresowanych zakupem mieszkania na rynku wtórnym. W marcu liczba transakcji zwiększyła się o 10 proc. wobec lutego. "Do zakupów zachęca duża podaż lokali. Wśród nich znajduje się sporo ofert bezskutecznie sprzedawanych od wielu miesięcy, ale z nowymi, skorygowanymi cenami" - podkreślił Jańczuk.

"Pierwszy kwartał zakończył się nieznacznymi podwyżkami średnich cen transakcyjnych. Wśród analizowanych miast tylko w Warszawie średnie ceny spadły o 18 zł za metr kwadratowy" - dodał.

Wzrósł też do 59 metrów kw. średni metraż mieszkania z drugiej ręki najczęściej kupowany przez Polaków. Oprócz mieszkań dwupokojowych dużym powodzeniem cieszą się lokale trzypokojowe.

Według Marty Kosińskiej z Szybko.pl w marcu rosły też średnie ofertowe ceny mieszkań używanych. W największych polskich miastach są one wyższe o 0,6 proc. wobec lutego br., a o 4 proc. niż rok wcześniej.

Analityk Expandera Jarosław Sadowski zwrócił uwagę na spadek do 1,7 proc. przeciętnej marży kredytów z wysokim wkładem własnym wynoszącym 25 proc.

"Na początku kwietnia wzrosła trzymiesięczna stawka WIBOR (wysokość oprocentowania kredytów na polskim rynku międzybankowym - PAP). Co prawda jest to zmiana minimalna, ale osiągnęła dawno już niewidziany poziom 2,72 proc. Choć Rada Polityki Pieniężnej podwyższy stopy procentowe zapewne dopiero pod koniec roku, to spłacający kredyty hipoteczne odczują podwyżki znacznie wcześniej" - podkreślił Sadowski. Dodał, że WIBOR zwykle z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem reaguje na to, co może stać się ze stopami procentowymi. (PAP)