"Mamy nadzieję, że Polska dołączy do innych krajów, by efektywnie zwalczać problemy zmian klimatycznych" - powiedział rzecznik komisarz ds. klimatu Isaac Valero-Ladron, pytany o groźbę zablokowania przez Polskę deklaracji o ambicjach UE w redukcji emisji CO2 do 2050 r.

Przypomniał, że przywódcy krajów UE już w 2008 r. zdefiniowali cele konkurencyjnej i przyjaznej środowisku Europy do połowy wieku. "Także wnioski z ostatniego szczytu w ubiegłym tygodniu, przyjęte przez przywódców 27 krajów, w tym także premiera Donalda Tuska, podkreślą potrzebę spełniania naszych obecnych energetycznych i klimatycznych celów" - dodał rzecznik.

Odmówił spekulacji, co stanie się, jeśli - jak pytali dziennikarze - Polska rzeczywiście zawetuje w piątek deklarację UE ws. zwalczania zmian klimatycznych do 2030 r.

"Trzeba czekać do jutro i zobaczymy, jakie są scenariusze i możliwości w naszej dyspozycji" - powiedział. Potwierdził, że oczywiście że Polska ma prawo zablokować przyjęcie deklaracji.

Minister środowiska Marcin Korolec powiedział przed piątkowym spotkaniem ministrów środowiska UE, że Polska nie wyraża zgody na żadne wyższe cele redukcyjne UE w perspektywie po roku 2020. Podczas spotkania ministrowie mają przyjąć cele redukcji emisji do 2050 r.

Według informacji PAP uzyskanych do osób prowadzących negocjacje, Polska zawetuje zaproponowane przez duńską prezydencję konkluzje. Już raz - w czerwcu 2011 r. - Polska zablokowała konkluzje rady UE w sprawie tzw. mapy drogowej, wyznaczającej cele redukcji CO2 do 2050 r., w obawie przed wzrostem celu redukcji na 2020 r. i dodatkowych obciążeń dla naszej gospodarki.

Ze styczniowej analizy KE kosztów zwiększenia celu redukcji emisji CO2 z 20 do 30 proc. do 2020 roku wynika, że zwiększenie celu redukcji będzie kosztować kraje UE mniej niż wcześniej szacowano. Na redukcję kosztów zwiększenia klimatycznych ambicji wpłynął kryzys, a więc zmniejszona produkcja.

Z Brukseli Inga Czerny (PAP)