Decyzję o przyjęciu jednostronnej deklaracji polskiego rządu w sprawie Wygoda przeciwko Polsce trybunał podał w czwartek 15 grudnia 2016. Deklaracja jest dokumentem, w którym rząd państwa, przeciwko któremu wniesiono skargę do Trybunału Praw Człowieka, sam jednoznacznie przyznaje, że doszło do naruszenia praw skarżącego, gwarantowanych Europejską Konwencją Praw Człowieka lub jej protokołami dodatkowymi. Państwo unika w ten sposób wyroku trybunału.

- Ta sprawa zakończyła się powodzeniem, ale przynosi nam tylko bardzo gorzką satysfakcję - powiedział Jacek Wygoda, ojciec zmarłego dziecka, który występował przed strasburskim trybunałem. - Winny lekarz nie poniesie odpowiedzialności, a prokuratorzy, którzy nierzetelnie - jak to określili sędziowie w Strasburgu - prowadzili to śledztwo też za to zapewne nie odpowiedzą. A odszkodowanie zapłacą wszyscy podatnicy - dodał.

Sprawa dotyczyła naruszenia art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który nie tylko zakazuje "umyślnego pozbawienia życia", ale również nakazuje - co wynika z dotychczasowego orzecznictwa trybunału - przeprowadzenie skutecznego postępowania wyjaśniającego w przypadku śmierci, której okoliczności rodzą wątpliwości.

 

 

Skarżącymi byli Jacek i Katarzyna Wygoda, których siedmioletnia córka zmarła w 2013 roku w wyniku powikłań po zbyt późno wykrytym schorzeniu - niedorozwoju lewej komory serca. Nikomu nie udało się postawić zarzutów w związku ze śmiercią dziewczynki. Polskie postępowania trwały siedem lat, aż ostatecznie rodzice zdecydowali się na wniesienie skargi do trybunału w Strasburgu. Zgodnie z procedurą musieli wystąpić przeciwko polskiemu rządowi.

Powołując się na art. 2 konwencji praw człowieka skarżący utrzymywali przed trybunałem, że polski wymiar sprawiedliwości nie wyjaśnił w należyty sposób okoliczności błędu lekarskiego, którego następstwa doprowadziły do śmierci ich córki, nie ustalił sprawców błędu i nie wyciągnął wobec nich konsekwencji.

W związku z postępowaniem przed strasburskim trybunałem polski rząd, który reprezentowali prawnicy MSZ, zaproponował skarżącym ugodę. W proponowanym porozumieniu rząd zgadzał się na wypłacenie im zadośćuczynienia w wysokości 12,5 tys. euro, ale jednocześnie nie przyznawał, że został naruszony art. 2 konwencji. Rodzice dziecka nie chcieli jednak zgodzić się z taką oceną sprawy i propozycję ugody odrzucili.

Po tym, jak nie doszło do zawarcia ugody, rząd zdecydował się na wniesienie tzw. jednostronnej deklaracji. Tym razem jednak polski rząd przyznał, że doszło do naruszenia art. 2 konwencji praw człowieka, a tym samym uznał, że zabrakło skutecznego postępowania wyjaśniającego okoliczności, które ostatecznie doprowadziły do śmierci dziecka. Powtórzył też wcześniejszą sumę zadośćuczynienia w wysokości 12,5 tysiąca euro.

W uzasadnieniu decyzji Trybunał Praw Człowieka zwrócił uwagę, że już wielokrotnie zwracał uwagę na słabą jakość śledztw prowadzonych w sprawach dotyczących śmierci po ewentualnych błędach lekarskich. Wymienił między innymi takie sprawy jak Byrzykowski przeciwko Polsce z 2006 roku, Weber i inni przeciwko Polsce z 2010 roku, Ciechońska przeciwko Polsce z 2011 roku. Sędziowie ocenili przy tym, że zarzuty w sprawie Wygoda przeciwko Polsce są oparte na jasnym i rozległym orzecznictwie trybunału.

- Ta sprawa jest ilustracją szerszego problemu ewentualnych błędów lekarskich i możliwości ich ścigania w Polsce - powiedział profesor Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN, który początkowo, zanim został sędzią ad hoc w trybunale w latach 2014-2016, reprezentował skarżących przed strasburskim trybunałem. Później pełnomocnikami skarżących byli Adam Bodnar, obecny Rzecznik Praw Obywatelskich, i dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

- Po pierwsze postępowania wyjaśniające w sprawach błędów medycznych przebiegają zbyt wolno, trwają latami, a po drugie - jak było w tym przypadku - są kłopoty z uzyskaniem ekspertyz biegłych. W rezultacie nawet, jeśli po latach ekspertyza biegłego wskazywałaby na błąd konkretnego lekarza, nie można już nic zrobić, bo doszło do przedawnienia - ocenił profesor Kamiński.

- Widząc kolejne skargi dotyczące błędów lekarskich komunikowane Polsce przez trybunał, żałuję, że w sprawie państwa Wygodów nie było wyroku. Wyrok jest dużo bardziej spektakularny niż postanowienie akceptujące jednostronną deklarację rządu. Tym samym jest bardziej perswazyjny i może naprawiać wady postępowań prawnych - dodaje profesor Kamiński.

Jacek Wygoda, który w trybunale zarzucał brak należytego śledztwa prokuratorskiego, sam jest prokuratorem - b. szefem pionu lustracyjnego IPN, a obecnie pracuje w Prokuraturze Krajowej.(pap)