Pakiet onkologiczny został wprowadzony z początkiem 2015 roku, by skrócić diagnozowanie i leczenie nowotworów złośliwych. W tym celu wystawia się pacjentom kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO). Pacjenci z kartą DiLO są zapisywani do odrębnej, szybszej kolejki, na przykład do diagnostyki, aby nie czekali razem z pacjentami nieonkologicznymi.

W środę 25 stycznia 2017 roku posłowie sejmowej komisji zdrowia poparli rządowy projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, który ma uprościć sprawozdawczość w zakresie prowadzenia list oczekujących na świadczenia udzielane na podstawie karty DiLO.

Projekt modyfikuje zakres informacji zapisywanych w karcie DiLO. Zrezygnowano z danych dotyczących objawów, badań diagnostycznych oraz oceny jakości diagnostyki onkologicznej.

Obecny na posiedzeniu komisji wiceminister zdrowia Piotr Warczyński zwrócił uwagę, że w efekcie uproszczenia karta DiLO skróciła się z około dziewięciostronicowego dokumentu do dwóch stron. Karta będzie wypełniana wyłącznie w formie elektronicznej.

Projekt przewiduje, że kartę DiLO w przypadku podejrzenia nowotworu będzie mógł wystawiać także lekarz specjalista (obecnie specjaliści mogą ją założyć dopiero w momencie zdiagnozowania choroby).

Autorzy projektu zaproponowali też rezygnację ze wskaźnika rozpoznawania nowotworów, jaki obowiązywał lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (po przekroczeniu minimalnej jego wartości, lekarz tracił możliwość wydawania karty DiLO do czasu ukończenia szkolenia z zakresu wczesnego rozpoznawania nowotworów).

Przeciwny tej zmianie był przewodniczący komisji zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO). Zwracał uwagę, że zgodnie z tym wskaźnikiem stwierdzone przez lekarza podejrzenie choroby nowotworowej powinno zostać potwierdzone w co najmniej jednym przypadku na piętnaście wydanych kart DiLO. Tymczasem - jak mówił Arłukowicz - w innych krajach europejskich oczekuje się potwierdzenia rozpoznania w jednym na co najmniej 6-8 przypadkach.

Wątpliwości Arłukowicza wzbudził także zapis umożliwiający odstąpienie od organizacji konsyliów lekarskich, które decydują o sposobie leczenia pacjenta.
- To konsylium zostało wprowadzone do pakietu onkologicznego po to, żeby pacjent nie musiał biegać od lekarza do lekarza i samemu szukać porady u różnych specjalistów – przekonywał. Wskazywał, że w projekcie nie doprecyzowano, w jakich przypadkach można zrezygnować z powołania konsylium, co może spowodować, że odstępowanie od nich będzie powszechne.

Warczyński zwracał uwagę, że kwestia powoływania konsyliów nie jest regulowana ustawowo, ale w tzw. rozporządzeniu koszykowym. W jego projekcie pozostawiono natomiast zapis, że konsylia są obowiązkowe. Powiedział, że odstąpić od zwołania konsylium będzie można jedynie w wyjątkowych sytuacjach, a decyzja taka będzie musiała być uzasadniona medycznie i wpisana do dokumentacji pacjenta.

Projekt nowelizacji ustawy zakłada, że placówki będą wyznaczały koordynatora leczenia onkologicznego, który będzie informował pacjenta o organizacji procesu leczenia, a także zapewniał współpracę między placówkami w ramach kompleksowej opieki nad pacjentem. W projekcie zaproponowano też przyznanie ministrowi zdrowia możliwości ogłaszania zaleceń dotyczących diagnostyki i leczenia (w przypadku onkologii zalecenia te będą obligatoryjne) oraz opracowywania mierników oceny prowadzenia diagnostyki i leczenia onkologicznego. Mierniki te szpitale będą mogły wykorzystywać do obliczania wskaźników efektywności diagnostyki i leczenia.(pap)

Czytaj także: Co musisz wiedzieć o reformie ochrony zdrowia?>>>