W projekcie zapisano, że w 2018 roku byłoby to 5,2 procenta, w roku 2019 – 5,7 procenta, zaś w 2020 roku – 6,2 procenta. Szybszy wzrost nakładów jest jednym z postulatów protestujących lekarzy rezydentów.

Przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Tomasz Dybek mówił w Sejmie, że protest pracowników medycznych "jaskrawo udowodnił katastrofalną sytuację w polskim systemie ochrony zdrowia zaniedbywanym przez wszystkich rządzących od chwili transformacji ustrojowej". Dodał, że "żaden rząd nie potrafił podjąć radykalnych decyzji", które zapewniłyby godne warunki leczenia Polaków. Mówił, że obecnie na ochronę zdrowia wydawane jest 4,67 procenta PKB, podczas gdy zgodnie z rekomendacjami OECD powinno być to prawie 7 procent PKB.

- Nasz obywatelski projekt ustawy ma na celu przywrócenie godności, po pierwsze pacjentom czekającym w kolejkach, po drugie medykom traktowanym jak roboty, upokarzanym przez system i wszystkim tym, którzy niosą im pomoc w cierpieniach. Obecnie rządzący szczycą się przywróceniem obywatelom godności - czy mają na myśli zdrowych obywateli? Czy zapomnieli o pacjentach, a także o medykach, którzy też chorują, a nawet umierają z przepracowania? - pytał. - Szanowni pacjenci zgromadzeni w tej izbie, sytuacja w polskiej ochronie zdrowia jest tragiczna i proponuję, by odważne uchwalenie takiej ustawy stało się najlepszym uczczeniem 100-lecia odzyskania niepodległości - powiedział Dybek.

Anna Kwiecień (PiS) poinformowała, że Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za skierowaniem obywatelskiego projektu do dalszych prac w sejmowej komisji. Podkreślała, że premier Mateusz Morawiecki w expose wymienił służbę zdrowia na pierwszym miejscu wśród kluczowych obszarów rozwoju Polski na najbliższe lata. Przypomniała, że w listopadzie ub.r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, gwarantującą wzrost nakładów na zdrowie; 6 procent PKB ma być osiągnięte w 2025 roku.
- To pokazuje, że to jest dla nas priorytet, aby zabezpieczyć środki finansowe na odpowiednim poziomie – dodała.

Marek Hok (PO) wskazywał, że obywatelski projekt jest zbieżny z postulatami Platformy Obywatelskiej i przekazał, że PO opowiada się za procedowaniem nad nim w komisji. Odnosząc się uchwalonej jesienią ustawy, która przewiduje osiągnięcie 6 procent PKB w 2025 roku ocenił, że "jest to pięknie sprzedane", ale niesatysfakcjonujące dla pacjentów i pracowników medycznych. Jego zdaniem, do tego czasu, "system bez dokapitalizowania nie ma szans się utrzymać". Jak przekonywał, proponowane nakłady 6,8 procenta PKB od 2021 roku są optymalne i możliwe do zrealizowania.

 [-OFERTA_HTML-]

Także Jerzy Kozłowski (Kukiz’15) mówił, że obywatelski projekt zasługuje na poparcie.
- Żaden projekt obywatelski nie może być blokowany przez tę izbę w pierwszym czytaniu, jeśli chcemy być Sejmem dla obywateli – mówił. - Jeśli nie zmienimy systemowo działania wobec ochrony zdrowia, to będziemy cały czas w sytuacji, w jakiej jesteśmy - ocenił. - Projekt obywatelski zasługuje na poparcie. (…) Inwestowanie w ochronę zdrowia państwu jako państwu się opłaca - dodał.

Również Marek Sowa (N), przekonywał, że należy pracować nad obywatelskim projektem, bo "nie da się zbudować silnego państwa bez zdrowych obywateli; nie da się zbudować państwa bez wzrostu nakładów na ochronę zdrowia". Ocenił, że "praktycznie od początku wolnej Polski system zdrowia był spychany na margines, bo zawsze były inne potrzeby".

Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) złożył w imieniu klubu wniosek o natychmiastowe przejście do drugiego czytania.

Odpowiadając na pytania posłów wiceminister zdrowia Katarzyna Głowala przekazała, że nie ma stanowiska rządu do obywatelskiego projektu dotyczącego zwiększenia nakładów na zdrowie. Także ona podnosiła, że 24 listopada 2017 roku Sejm uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, która zakłada zwiększenie nakładów na służbę zdrowia do 6 procent PKB w 2025 roku. Przypominała, że za nowelizacją głosowało wówczas 436 posłów, jeden był przeciw i jeden wstrzymał się od głosu. Jak zauważyła, byli to parlamentarzyści Kukiz’15.
- Partia Kukiz’15 nie poparła projektu zwiększenia nakładów do 6 procent a dziś mówi o zwiększeniu do 6,8 procenta – dodała.

Wiceminister podkreślała, że regulacja uchwalona jesienią zakłada, że dodatkowe środki w pierwszej kolejności mają być przeznaczane na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej. Ich wykaz na każdy rok będzie określał minister zdrowia. Mają to być m.in. te świadczenia, na które są najdłuższe kolejki. 

Wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak poinformowała, że marszałek, po zasięgnięciu opinii prezydium Sejmu, zaproponował by skierować obywatelski projekt ustawy, celem rozpatrzenia, do komisji zdrowia. Zgłoszony w dyskusji wniosek o przejście do drugiego czytania poddany zostanie pod głosowanie, w bloku głosowań.

Pod koniec listopada 2017 Sejm uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, zgodnie z którą nakłady na ochronę zdrowia będą stopniowo wzrastać. Docelowy poziom finansowania wyznaczono na 6 procent PKB - ma on być osiągnięty w 2025 roku. W 2018 roku na opiekę zdrowotną będzie przeznaczone nie mniej niż 4,67 procenta PKB, a w 2019 - 4,86 procenta. Dodatkowe środki w pierwszej kolejności mają być przeznaczane na finansowanie (w formie dotacji dla NFZ) świadczeń opieki zdrowotnej.

 [-DOKUMENT_HTML-]

Młodzi lekarze domagają się szybszego wzrostu nakładów; protestują od 2 października. Początkowo rezydenci prowadzili protest głodowy, z czasem zdecydowali o zmianie formy – zaczęli wypowiadać klauzulę opt-out, dzięki której w wielu szpitalach zapewniona jest całodobowa obsada lekarska. Rezydenci domagają się między innymi szybszego zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia oraz wzrostu wynagrodzeń. MZ szacuje, że klauzulę wypowiedziało około 3,8 tys. lekarzy. (pap)