W 2014 roku wskutek błędu przy zabiegu zapłodnienia in vitro w klinice ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego pacjentka urodziła nie swoje dziecko. Nasienie męża, zamiast z komórką jajową żony, miało zostać połączone z komórką innej kobiety. Dziecko urodziło się z wadami genetycznymi.

Naczelny Sąd Lekarski postanowił, że sprawą pomyłki podczas zabiegu in vitro zajmie się Okręgowy Sąd Lekarski we Wrocławiu – powiedziała rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie Katarzyna Strzałkowska.

Wrocławski sąd jest trzecim sądem lekarskim, do którego skierowano sprawę pomyłki podczas in vitro. Dwa poprzednie nie zajęły się nią.

Czytaj: Lekarze nie chcą się zajmować sprawą błędu przy in vitro >>>

Na samym początku sprawę miał rozpatrywać Okręgowy Sąd Lekarski w Szczecinie, jednak uznał on, że „może nie zachować bezstronności” i odesłał ją do Naczelnego Sądu Lekarskiego – powiedziała Strzałkowska. Jak dodała Strzałkowska, Naczelny Sąd Lekarski wyznaczył w październiku 2015 białostocki sąd lekarski do zbadania sprawy, ale ten odesłał ją z powrotem do naczelnego sądu uznając, że „może być niewystarczająco przygotowany merytorycznie”.

- Takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko – powiedziała Strzałkowska. - W tej chwili wydaje nam się, że ta sprawa już odesłana po raz kolejny nie będzie. Można się spodziewać, że wrocławski sąd doprowadzi ją do końca – dodała.

Rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie informował w czerwcu 2015, że obwiniony lekarz to osoba bezpośrednio odpowiedzialna za nadzór nad laboratorium. Według rzecznika, przewinienie lekarza dotyczyło błędu organizacyjnego.

Jeszcze w kwietniu 2015 rzecznik doszedł m.in. do wniosku, że procedury stosowane w klinice wspomaganego rozrodu były zbyt ogólne, nie było wyraźnych przepisów dotyczących znakowania probówek z komórkami jajowymi. Także nie było systemu kontroli nad pracą laborantów. Tymczasem w placówkach tego typu na świecie standardem jest wzajemna kontrola laborantów.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Szczecinie, ale jest ono zawieszone do czasu uzyskania opinii biegłych z prywatnego zakładu medycyny sądowej w Łodzi. Prokuratura spodziewa się, że opinia wpłynie w maju 2016.

Jak powiedziała rzeczniczka szczecińskiej prokuratury Małgorzata Wojciechowicz, celem opinii jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy błąd w procedurze in vitro wywołał skutek w postaci narażenia matki i dziecka na wystąpienie choroby realnie zagrażającej ich życiu. Wcześniej w tej sprawie prokurator  przesłuchał wszystkich świadków i zabezpieczył dokumentację.(pap)