Radziwiłł ocenił, że przekonanie, iż w obszarze zdrowia mogą rządzić prawa wolnego rynku "nie przystaje do nowoczesnego systemu służby zdrowia".

- Ci, którzy - to mnie nawet trochę rozśmiesza - mówią o tym, że propozycje, które w tej chwili przedstawiamy, to powrót do PRL-u, nie zauważają, że praktycznie rzecz biorąc, w całej Unii Europejskiej obowiązuje zasada ochrony sektora służby zdrowia przed wpływem rynku, a nie wpychanie go w samoregulację za pomocą tzw. niewidzialnej ręki rynku - powiedział minister.

- To nie PRL, tylko nowoczesne kraje Zachodniej Europy dawno już doszły do wniosku, że służba zdrowia to raczej obszar odpowiedzialności państwa wobec obywateli niż przedmiot wolnej gry rynkowej. Wprawdzie oczywiście to jest potężny rynek pracy, to jest również potężna gałąź gospodarki narodowej, ale jeśli chodzi o pacjentów - a ci są najważniejsi w służbie zdrowia - to tutaj muszą być gwarancje, regulacje i odpowiedzialność państwa, a nie pozostawienie tego wolnej grze wolnego rynku - dodał.

Radziwiłł podkreślił, że obecnie kilkaset tysięcy polskich obywateli nie ma dostępu do świadczeń zdrowotnych. Resort chce, by formuła powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego została zastąpiona zasadą powszechnego zabezpieczenia prawa do świadczeń dla obywateli RP stale zamieszkałych w kraju oraz innych mających legalne prawo pobytu w Polsce. - Każdy, kto potrzebuje opieki zdrowotnej powinien ją otrzymać w systemie publicznym - podkreślił minister.

Zgodnie z planami, od 1 stycznia 2018 roku nie będzie już NFZ, służba zdrowia będzie finansowana z budżetu państwa. Zlikwidowane zostaną także wojewódzkie oddziały NFZ, które zostaną przekształcone w Wojewódzkie Urzędy Zdrowia. Do ich zadań będzie należało m.in. finansowanie służby zdrowia na poziomie wojewódzkim, kontraktowanie części świadczeń oraz nadzorowanie działania placówek zdrowotnych.

- Narodowy Fundusz Zdrowia - instytucja, która zawiaduje powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym - w tej sytuacji po prostu traci rację bytu. Jeżeli państwo bezpośrednio bierze odpowiedzialność za zdrowie swoich obywateli, to również budżet państwa powinien być tym miejscem, gdzie obecne są te środki, które przeznaczamy na zdrowie - powiedział minister.

Radziwiłł zapowiedział utworzenie Państwowego Funduszu Celowego "Zdrowie", do którego będzie trafiała część wpływów z podatku dochodowego od osób fizycznych "na poziomie mniej więcej odpowiadającym dzisiejszej składce na ubezpieczenie zdrowotne". Fundusz ma być także zasilany stopniowo wzrastającą dotacją z budżetu państwa, która ma uzupełnić wielkość środków do docelowego poziomu 6 procent PKB w 2025 roku. - To jest poziom, który jest właściwy dla państw o takiej zamożności jak Polska, państw również naszego regionu - ocenił minister.

Resort planuje utworzenie sieci szpitali, w której wyodrębnione będą trzy podstawowe poziomy zabezpieczenia zdrowotnego (lokalny, regionalny i wojewódzki) oraz trzy poziomy specjalistyczne (pediatryczne, onkologiczne i instytuty).

- Dzisiaj mamy sytuację, w której NFZ zamawia pojedyncze procedury i jedne wycenia lepiej, drugie gorzej. Efektem tego jest pojawienie się dwóch kategorii pacjentów: pacjentów bardziej pożądanych przez placówkę, opłacalnych i takich, którzy zdecydowanie nie opłacają się szpitalowi czy przychodni. Ta sytuacja jest zupełnie niedopuszczana - ocenił Radziwiłł.

Wskazał, że z z tego powodu planowane jest odejście w istotnym zakresie od finansowania pojedynczych hospitalizacji i procedur na rzecz wynagrodzenia dla szpitala przekazywanego w formie ryczałtu wyliczonego na rok.

- Oczywiście szpital będzie musiał sprawozdawać to, co wykonuje, ale relacja między płatnikiem a szpitalem będzie spokojniejsza. Szpital będzie miał gwarancję otrzymania takich środków. I można powiedzieć, że w ten sposób zapewnimy istnienie funkcjonalnej sieci szpitali, do czego wielu polityków przed nami się przymierzało, a dotychczas nie udało się tego zrealizować - powiedział minister.

Wskazał, że do takiej sieci wejdą "praktycznie wszystkie szpitale publiczne, a także te szpitale, które zostały utworzone na bazie szpitali publicznych". - Te szpitale będą miały praktycznie rzecz biorąc gwarancje wykonywania dotychczasowych świadczeń w tych zakresach podstawowych odpowiednio do swojego poziomu (...), natomiast w pozostałym obszarze - to jest mniej więcej 20 proc. środków - będzie się odbywał konkurs na zasadach dotychczasowych - powiedział Radziwiłł.

Kolejnym elementem planowanej reformy jest także wzmocnienie roli podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) i utworzenie zespołów POZ złożonych z lekarzy, pielęgniarek, położnych i pielęgniarek szkolnych. W skład zespołów będą mogli wejść także dietetycy.

Minister powiedział, że nowe rozwiązanie ma zachęcać członków zespołu POZ do większej aktywności. Stawka kapitacyjna (za każdego pacjenta) ma być modyfikowana dodatkiem motywacyjnym za udzielnie świadczeń z zakresu profilaktyki i promocji zdrowia oraz za opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi. Zespół będzie dysponował także budżetem na badania diagnostyczne i ambulatoryjną opiekę specjalistyczną.

- Lekarz rodzinny otrzyma środki na wynagrodzenie lekarzy specjalistów, ale jednocześnie będzie odpowiedzialny za to, żeby zapewnić do nich realny dostęp. Dzisiaj to jeden z najsłabszych elementów systemu, ponieważ jak wiadomo, skierowanie od lekarza rodzinnego do lekarza specjalisty wcale nie gwarantuje pacjentowi, że dostanie się do niego w realnym czasie - powiedział minister.

Ocenił, że w efekcie wielu pacjentów decyduje się na leczenie u specjalistów za prywatne pieniądze, co powoduje nierówność w dostępie do świadczeń. - W polskim systemie służby zdrowia jedna trzecia pieniędzy to pieniądze prywatne. Tu bardzo odbiegamy od norm europejskich, gdzie dominują systemy, w których zdecydowana większość środków pochodzi ze źródeł publicznych - powiedział Radziwiłł."(pap)