W czwartek 29 maja 2014 podczas posiedzenia sejmowej komisji zdrowia wiceminister zdrowia Cezary Rzemek przypomniał, że przepisy zakładające wydłużenie czasu pracy zostały przyjęte w ustawie o działalności leczniczej z 2011 roku i dotyczą osób zatrudnionych w zakładach i pracowniach radiologii, radioterapii, medycyny nuklearnej stosujących źródła promieniowania jonizującego, a także w zakładach i pracowniach fizykoterapii, patomorfologii, histopatologii, cytopatologii, cytodiagnostyki, medycyny sądowej lub prosektoriach. Podkreślił, że przepisy te miały trzyletnie vacatio legis, więc był czas na negocjacje z dyrektorami dotyczące nowych norm zatrudnienia.

Wiceminister przypomniał, że opinie ekspertów podczas uchwalania tych przepisów wskazywały na brak uzasadnienia dla obowiązywania skróconych norm czasu pracy z punktu widzenia bezpieczeństwa pracy i potencjalnych następstw zdrowotnych narażenia zawodowego. Z kolei z badań ankietowych Ministerstwa Zdrowia dotyczących wynagrodzeń osób wykonujących zawody medyczne i zatrudnionych w szpitalach wynika, że średni poziom uposażeń osób zatrudnionych na stanowiskach, na których obowiązuje skrócona do 5 godzin dobowa norma czasu pracy, nie odbiegał w ostatnich latach od średniego poziomu wynagrodzeń innych osób wykonujących zawód medyczny.

- Od 2 lipca nasz czas pracy zostanie przemnożony o 150 procent Według nowych przepisów zamiast 5 godzin będziemy pracować 7 godz. i 35 minut dziennie. Obejmie to wszystkich pracujących w radiologii, radioterapii, patologii, prosektoriach, przy cytostatykach, czyli wszystkie mało popularne profesje jeżeli chodzi o służbę zdrowia - powiedział Cezary Staroń z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii. - W tej chwili mamy pracować o połowę dłużej za te same pieniądze, i to nas bulwersuje - podkreślił.

Dodał, że zgodnie z ustawą zniesione zostały hamulce ograniczające czas pracy, natomiast nie określono wzrostu wynagrodzenia związanego ze wzrostem liczby godzin pracy.
- Każdy dyrektor powoła się na ustawę, że zakłada tylko większą liczbę godzin a nic nie mówi o wzroście wynagrodzenia - ocenił.

Także Wanda Fidelus-Ninkiewicz w imieniu Naczelnej Rady Lekarskiej wyraziła protest przeciwko nowym przepisom.
- Przepisy powinny być tak skonstruowane, aby nie generować sporów między pracownikami i pracodawcami. Zwiększenie czasu pracy o 50 procent spowoduje taki spór. Będzie to spór bardzo poważny między lekarzami i dyrektorami placówek - oceniła. Według NRL, wzrost nakładów pracy pracownika powinien wiązać się z wyższym wynagrodzeniem.

Tomasz Latos (PiS) podkreślił, że na jego ręce wpłynęło w tej sprawie także pismo od Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego, Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej oraz Polskiego Stowarzyszenia Techników Elektroradiologii, które zwróciły się z prośbą o ustawowe uregulowanie wzrostu płacy proporcjonalnego do wydłużenia czasu pracy.

Józefa Hrynkiewicz (PiS) zapowiedziała, że posłowie PiS przygotują projekt nowelizacji, który porządkowałby czas pracy i wynagrodzenie środowiska radiologów, lekarzy medycyny nuklearnej, techników elektroradiologii. Według niej, określenie w ustawie tylko wydłużenia czasu pracy, bez wskazania ewentualnego wzrostu wynagrodzenia, spowoduje, że będą oni musieli pracować dziennie o 2,5 godziny dłużej za takie same pieniądze.(pap)