Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz wielokrotnie mówił w ostatnich tygodniach, że w Polsce nie ma przypadku wystąpienia wirusa; zagrożenie istnieje, bo Polacy podróżują, choć nie jest wielkie. Do Polski nie ma lotów bezpośrednich z tych państw, w których panuje epidemia czyli Liberii, Gwinei i Sierra Leone.

Arłukowicz zdecydował o uruchomieniu niewielkiej części rezerw, między innymi kombinezonów, żeby doposażyć te szpitale zakaźne, które są na liście placówek przygotowanych na leczenie ewentualnych pacjentów z wirusem ebola. Do sprawdzenia, wykluczenia bądź potwierdzania wystąpienia wirusa całodobowo jest gotowy Państwowy Zakład Higieny.

Według danych opublikowanych we wtorek przez WHO na ebolę od początku wybuchu epidemii zmarło 4447 osób, a prawie 9 tysięcy zostało zarażonych. (pap)